Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec) - Wizyta w rowerowym na Mikołowskiej.

Wtorek, 26 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę pracy: DST:24,2km , TIME:0:52:55, AVG:27,45km/h, MAX: 64,01 km/h
W drodze powrotnej na wysokości Dańdówki spostrzegłem i pozdrowiłem Młodego, pewnie wybierał się na trening MTB. Ja niestety dzisiaj musiałem załatwić trochę spraw około-urlopowych. Byłem dzisiaj także w rowerowym na Mikołowskiej, oddałem w końcu moją mocniejszą obręcz do FR celem zaplecenia nowego koła. Udało się także załatwić darmowe centrowanie :)

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Poniedziałek, 25 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Pogoda z rana nie rozpieszczała. Trochę się ochłodziło i lekko mży. Podobno ma być tak cały tydzień.
Przejazd w stronę pracy: DST: 24,24km TIME: 0:50:18 AVG: 28,94km/h MAX: 58,54km/h.
Po robocie znów czeka mnie czyszczenie napędu i zmiana łańcucha.

Wypad do Zakopca w Czernej.

Niedziela, 24 lipca 2011 · Komentarze(2)
Kategoria 101-200km
Wypad rozpoczęliśmy z placu papieskiego w składzie jak w ubiegłym tygodniu tj. Andrzej (Andi333) , młody (Krzychu22), Damian (Doms) i moja skromna osoba. Po wczorajszych rozjazdach obiecałem nie szaleć zbytnio na trasie i trzymać się z góry ustalonej prędkości maks w okolicy 30km/h :). Trasa w znacznej części przez nas objechana przy tripach na Tenczyn czy też Dolinkę Minkowską lub Kraków. W początkowym etapie obejmowała stałe elementy jak przejazd przez betony na Sosinę, długa prosta na Bukowno (to dałem popis samokontroli i przejechałem całość w równym tempie 32km/h bez ostrego młynkowania), Czyżówka i tamtejsza elektrownia, Płoki i trochę mocniejszy podjazd w kierunku Lgoty. Pod domem kultury, lokalnym centrum spotkań społeczności i koła gospodyń wiejskich w Lgocie postanowiliśmy zrobić pierwszą przerwę na posiłek. W końcu do Zakopca jeszcze kawał drogi i trochę górek po drodze. Po spożyciu darów Bożych ruszyliśmy w kierunku na Krzeszowice. Niestety młodemu nie było dane poznać smaku zjazdów z korony szczytów Miękińskich ponieważ odbiliśmy w Ostrężnicy w lewo na Czerną. Po przejechaniu kilkuset metrów zaczęło się zjazdowe szaleństwo :). Równy i stromy zjazd rozbujał moją maszynę do nowej prędkości maksymalnej 72,48km/h i przebił Miękińskie szczyty (szkoda, że nie włączyłem wtedy kamerki ale kto by się spodziewał). W Czernej rozpoczął się ostry podjazd pod Klasztor Karmelitów Bosych - tutaj w ruch poszła jedynka z przodu. Z klasztoru ruszyliśmy do Zakopca (dzielnica Czernej) wpadając na chwilę na Diableski Most, okoliczną grotę skalną oraz na agroturystyczne gospodarstwo aby nakarmić tamtejszego stałego bywalca - sympatycznego osiołka. W drodze powrotnej znów podjazdy, na jednym 9% wrzuciłem jedynkę za co zostałem zrugany przez Andrzeja i uznany za heretyka. Suma sumarum Andrzej pewnie wjechał na podobnej kombinacji z tym,że na przodzie miał 2-kę :). Aby nie być wyklętym muszę za pokutę odprawić dzień jazdy z blat-a. W okolicy Lgoty padł pomysł rzucony przez Damiana aby wracać przez Olkusz. W Żuradzie odbiliśmy na Kolonie aby dojechać do znanej nam szutrówki z Olkusza na Bukowno (tutaj zaliczyłem wiraż na koleinie zrobionej przez młodego (opanowany i bez gleby). Andrzej nie miał tyle szczęścia i chwilę później zaliczył glebę na głębszym piachu. Powrót z Bukowna długą prostą na Sosinę (tu znowu rozganiałem wiatr na przodzie utrzymując stałą prędkość przelotową). Na sam koniec w okolicach Klimontowa złapał nas lekki deszczyk. Trasa naprawdę fajna i ekipa też liczna. Dzięki za wspólną jazdę.





Moje fotki z wypadu
Fotki Andrzeja

Filmiki z kamerki MD80 dostępne w moim albumie z fotkami. Miłego oglądania.

Rozjazdowe koło z młodym.

Sobota, 23 lipca 2011 · Komentarze(2)
Kategoria 101-200km
Po niesprzyjającej pogodzie w ostatnich dniach i całkowitym odpuszczeniu jazdy na rowerze w piątkowych deszczach postanowiłem się gdzieś ruszyć. Trzeba było również przetestować w bojach nowo zakupione siodło. Krzysiek odezwał się rankiem i zaproponował wypad. Czas wolny miałem dopiero po południu - umówiliśmy się na kontakt via SMS. Próbowałem zadzwonić ale młody się włóczył po jakiś wioskach bez zasięgu więc wsiadłem na sprzęta i ruszyłem pomału w stronę Sosiny. Gdy byłem na wysokości placu papieskiego usłyszałem dzwonek telefonu i udało się nam zgadać w Strzemieszycach pod hutą szkła - Securit Saint Gobain. Stamtąd, po uprzednim smarowaniu łańcucha w fullu młodego (nie chciał skorzystać z mojego przecinaka do pilarek i musieliśmy się wrócić pod jego włości aby łańcuch skosztował motorex-a) ruszyliśmy w kierunku terenów zwałki Huty Katowice. Tam rozpoczęliśmy tytułowe rozjazdowe koło, które objęło takie tereny jak Okradzionów, Rudy, Łazy, Chechło (wstąpiliśmy po drodze na Pustynie Błędowską na bunkry), Klucze, Bolesław, obrzeża Bukowna. Z prostej wiodącej na Sosinę odbiliśmy w teren na Ryszkę jadąc po lasach. Naprawdę fajne miejsce do pośmigania. I tak lasami dojechaliśmy praktycznie na Kazimierz - Ostrowy. Po drodze jechaliśmy też torem krossowym z hopami. Pożegnawszy się na Kazimierzu ruszyłem w stronę Balatonu, młynkując jak to zwykle czynię z dużą kadencją (jaką niestety nie wiem bo nie mam licznika :) ). Na Klimontowie podczepiłem się pod autobus, gdy wyłoniłem się zza niego na światłach koło Komendy spostrzegłem sylwetkę znanego bikera na czarno-czerwonej maszynie :). Okazał się nim Andrzej wracający z Sosiny. Pokręciliśmy pod jego dom i postaliśmy jeszcze chwilę gadając. Czas było się pożegnać i wrócić, bo żołądek domagał się już jedzonka :)
A jutro jak pogoda dopisze w planach wypad na Zakopane :)

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Czwartek, 21 lipca 2011 · Komentarze(2)
Kategoria Praca
Rankiem koło 5:20 zaczęło mocno padać. Właściwie pod znakiem zapytania stał dzisiejszy wyjazd. Na szczęście w porze wyjazdu już tylko lekko mżyło. Wziąłem ze sobą przeciwdeszczową kurtkę rowerową ale zdaje się niepotrzebnie. W chwili pisania wpisu na dworze świeci słoneczko. Oby tak dalej do 15:30.

Przejazd do pracy: DST: 24,19km , TIME: 0:52:06, AVG: 27,86km/h, MAX 56,90km

Niestety nie udało się po robocie wyskoczyć z Krzyśkiem na szybkiego tripa. Nie zdążył odczytać zostawionej wiadomości, a telefon miał wyłączony. Planowałem zrobić bazę nurków lub poszukać przejazdu przez Bór przez tereny kopalni piachu na Kazimierz (może jutro się uda zgadać). Ostatnie km trasy z roboty zrobiłem przez Klimontów. Coraz bardziej mi się podoba ten podjazd w prawo na rondzie na Dańdówce.

W drodze zauważyłem, że coś mi skrzypi. Myślałem, że to sztyca a jednak połamałem niedawno zakupione siodło :( Ma może ktoś na zbyciu jakiś bardziej sportowy model typu twarda deska ?

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec) + otwarty trening MTB BGŻ

Wtorek, 19 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria 101-200km, Praca
Wyniki z przejazdu do/z pracy: DST: 48,43km , TIME: 1:42:31, AVG: 28,35km/h MAX: 56,90km/h.

Po pracy zachęcony wpisem Krzyśka na forum postanowiłem dzisiaj zadebiutować na otwartych treningach MTB objętych patronatem przez BGŻ. Umówiliśmy się w centrum Mysłowic. Po spożytym posiłku w domu ruszyłem do Mysłowic. Po wyjściu zorientowałem się, że lekko kropi ale co tam taki deszcz to nie deszcz. Trasę do Mysłowic pokonałem w miarę sprawnie, ułatwił mi to po części TIR za którym się bujałem prawie 50km/h. Na podjeździe pod Giszowiec zaczęło już mocno lać, momentalnie moje ubranie łapało wilgoć, założyłem na szybko przeciwdeszczówkę. Trochę ochroniła przed wiatrem, mokry i tak już byłem cały. Schowaliśmy się na klatce celem przeczekania, deszcz szybko minął proporcjonalnie do jego intensywności. Na Dolinę 3 stawów dotarliśmy lekko spóźnieni. Spotkaliśmy po drodze bikera z Piotrowic i pokręciliśmy się po ścieżkach na 3 stawach celem znalezienia reszty grupy. Po zebraniu grupy rozpoczął się trening właściwy. Pojawiły się też znajome twarze, pozdrawiam kolegę z którym miałem przyjemność robić objazd trasy silesia mtb cup oraz uczestniczyć na dystansie GIGA.
Trening naprawdę super, trochę ciekawych zjazdów - można było doszlifować technikę. Nie obyło się bez gleb z racji tego że popadało trochę, ja osobiście zaliczyłem klasycznego snake bite-a po podjeździe pod schody ( pierwszy raz miałem okazję coś takiego robić :) ). Serwis trochę się przeciągnął z racji trudności z odkręceniem wentyla, całą sytuację uratował kolega który o dziwo miał przy sobie kombinerki (sic!). Po skończonym treningu powrót zrobiliśmy stałą trasą jaką robię jadąc z pracy.

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec) + wypad w las

Poniedziałek, 18 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę do pracy: DST:24,09km TIME: 0:52:59 AVG: 27,29km/h MAX: 52,74km/h

Powrót do domu był dzisiaj nietypowy. Postawiłem odwiedzić centrum Katowic i tamtejszy sklep komputerowy przy placu Grunwaldzkim (zakup karty microSD HC 8GB - nada się do kamerki). Z centrum wróciłem przez plac Kościuszki na Brynowie odbiłem na 3 stawy i przekraczając 73pp znalazłem się na stałym fragmencie dojazdu przez lasy Giszowskie. Zabawa miała się dopiero zacząć. Wracając na Niwce chciałem odszukać drogę alternatywną na Balaton jako odmiana codziennych dojazdów przez Dańdówkę. Pokręciłem się trochę na Niwce, trafiłem na Bór. W pewnym momencie zauważyłem fajnego singla prowadzącego w las wzdłuż Przemszy - pierwsza myśl to że gdzieś muszę wyjechać :) Postawiłem spróbować szczęścia. Na początku jechało się znośnie, później zaczęły się piachy takie że jazda kończyła się spacerem. Jakby tego było mało na drodze leżały powalone pnie i wszystko porastały chaszcze. Cofnąłem się trochę do piaszczystej drogi wzdłuż słupów wysokiego napięcia. Potem przez jakieś 5km trzeba było prowadzić sprzęta - właściwie to był długi spacer z rowerem niż jazda. W pewnym momencie zauważyłem szeroką szutrówkę. Pomknąłem wzdłuż niej i za 2-ma rowerzystami (miejscowymi) z nadzieją na znalazienie jakiegoś asfaltu. Nieoczekiwanie wyjechałem na Juliuszu. Później pomknąłem na Porąbkę i już znaną drogą wróciłem przez Kazimierz do domu.

Niedzielny wypad do Wadowic

Niedziela, 17 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria 101-200km
Do ekipy dołączył dziś nowy biker - Damian (Doms). Po zebraniu się na placu i przywitaniu całą ekipą ruszyliśmy w stronę Niwki, Jaworzna, Chrzanowa. Później jak się okazało pojechaliśmy inną drogą niż mieliśmy początkowo zamiar. Ruch samochodowy o tej godzinie jak zwykle znikomy, więc po asfaltach śmigało się równym tempem. Wyposażony w nowe lżejsze koło ochoczo pokonywałem napotkane wzniesienia, jechało mi się niezwykle lekko. Trasa w kierunku Wadowic została pokonana ekspresowym tempem, po drodze spotkaliśmy bikera z Chrzanowa na mtb z cienkimi oponkami, który kierował się na Kalwarię Zebrzydowską i wskazał nam właściwy kierunek na Wadowice. Na miejscu zjedliśmy po tradycyjnej kremówce i obejrzeliśmy rynek będący w głębokiej przebudowie. W drodze powrotnej zaliczyliśmy podjazd na zameczek w okolicach Babic. Wypad można uznać za udany, brakowało jednak jakiegoś lekkiego terenu typu wjazd w las (nie samym asfaltem człowiek żyje).



Fotki z wypadu
Fotki Andrzeja

Bliska okolica. Test roweru po generalce.

Sobota, 16 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria <50km
Po skończonym czyszczeniu napędu, przekładce tylnego koła i montażu z przodu 180mm tarczy postanowiłem wyruszyć, aby jutro nie grzebać w trasie przy ustawieniach roweru. Pokręciłem się trochę po osiedlu, pierwsze wrażenia z jazdy pozytywne - niesamowicie lekko to wszystko chodzi. Nie wiem czy to zasługa trochę lżejszego koła ( złożyłem takie bardzo ekonomiczne - obręcz Accent Offrider, piasta M475 pod tarczę IS, szprychy sapim ). Kręcąc na prostej było jakoś zupełnie inaczej (może to wina uprzednio eksploatowanego zajechanego bębna na którym śmigałem przez ostatnie 2 tygodnie i przywykłem do tego oporu w nogach :) ). Drugie spostrzeżenie to niesamowita cisza hehe, dawno ten rower nie chodził tak bezgłośnie. Czasem coś tylko zadzwoniło z przodu o tarcze i lekko słychać zgrzyty sprężyn w spd ale nic poza tym, w porównaniu do szorowania i jazgotu jaki wydobywął się z napędu na poprzednim kole to niebo a ziemia. Jutro prawdziwy test w trasie na Wadowice.