Powrót z urlopu - Nowy Sącz -> Sosnowiec
Pogoda nagle się załamała. Wczoraj wieczorem zaczęło ostro lać. Planowałem pobyć jeszcze do wtorku i zrobić kolejną wycieczkę, ale brak dobrej pogody skutecznie odciągnął mnie od tego zamiaru. Z rana przestało padać i ten stan wyglądał na stabilny :). Wyruszyłem z Koniuszowej pod Nowym Sączem około g. 8:20. Po 20 minutach kręcenia ostro się rozpadało, założyłem przeciwdeszczówkę i ruszyłem dalej w stronę centrum Sącza. Powrót chciałem zrobić tą samą trasą która przyjechałem (oczywiście bez zbędnych wycieczek na Dolinę Mnikowską i zamek Tenczyński). Właściwie do Dobczyc jechałem tak samo. Za jeziorkiem dla odmiany skręciłem w prawo widząc znak na Wieliczkę. Po kilkuset metrach w nagrodę za dobrą decyzję przywitał mnie długawy podjazd o nachyleniu 12% :). Moje łydy wyrobione w górach przyjęły go bez oporów - jednak jazda w terenie daje niezłą parę na asfaltach :). W czasie powrotu przemokłem solidnie 3 razy, w okolicach Dobczyc - do Krakowa dojechałem suchy, później w Mnikowie (ostra ulewa tam solidnie dostałem) oraz w okolicy Lgoty - już całkiem mokry kulałem się w sumie przez prawie 100km do domu. W Sosnowcu także paskudnie lało i nie chciało nawet przestać. Do domu dotarłem o 18:40. Ciuchy i buty po wypraniu suszą się aby być gotowe na kolejnego tripa - myślę że na pewno na górskich szlakach (spodobało mi się).


























