Powrót z urlopu - Nowy Sącz -> Sosnowiec

Poniedziałek, 8 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria >200 km
Trasa: Koniuszowa -> N.Sącz -> Chełmiec -> Biczyce Górne -> Wysokie -> Kanina -> Limanowa -> Zamieście -> Tymbark -> Podłopień -> Wilkowisko -> Jodłownik -> Szczyrzyc -> Krzesławice -> Zegartowice -> Raciechowice -> Czasław -> Dobczyce -> Dziekanowice-> Jankówka -> Raciborsko -> Wieliczka -> Kraków -> Kryspinów -> Mników -> Czułów -> Baczyn -> Rudno -> Tenczyn -> Krzeszowice -> Miękinia -> Lgota -> Płoki -> Czyżówka -> Bukowno -> Jaworzno (Sosina) -> Sosnowiec

Pogoda nagle się załamała. Wczoraj wieczorem zaczęło ostro lać. Planowałem pobyć jeszcze do wtorku i zrobić kolejną wycieczkę, ale brak dobrej pogody skutecznie odciągnął mnie od tego zamiaru. Z rana przestało padać i ten stan wyglądał na stabilny :). Wyruszyłem z Koniuszowej pod Nowym Sączem około g. 8:20. Po 20 minutach kręcenia ostro się rozpadało, założyłem przeciwdeszczówkę i ruszyłem dalej w stronę centrum Sącza. Powrót chciałem zrobić tą samą trasą która przyjechałem (oczywiście bez zbędnych wycieczek na Dolinę Mnikowską i zamek Tenczyński). Właściwie do Dobczyc jechałem tak samo. Za jeziorkiem dla odmiany skręciłem w prawo widząc znak na Wieliczkę. Po kilkuset metrach w nagrodę za dobrą decyzję przywitał mnie długawy podjazd o nachyleniu 12% :). Moje łydy wyrobione w górach przyjęły go bez oporów - jednak jazda w terenie daje niezłą parę na asfaltach :). W czasie powrotu przemokłem solidnie 3 razy, w okolicach Dobczyc - do Krakowa dojechałem suchy, później w Mnikowie (ostra ulewa tam solidnie dostałem) oraz w okolicy Lgoty - już całkiem mokry kulałem się w sumie przez prawie 100km do domu. W Sosnowcu także paskudnie lało i nie chciało nawet przestać. Do domu dotarłem o 18:40. Ciuchy i buty po wypraniu suszą się aby być gotowe na kolejnego tripa - myślę że na pewno na górskich szlakach (spodobało mi się).

Wypad w Beskid Sądecki - dzień 2

Sobota, 6 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria 101-200km
Trasa: Koniuszowa -> N.Sącz -> Stary Sącz - > Barcice -> Wola Krogulska -> Most na Czarcim Jarem -> Makowica (947m n.p.m) -> Hala Pisana -> Wierch nad Kamieniem -> Hala Łabowska -> zjazd żółtym i pomarańczowym szlakiem -> Wierchomla Wielka. Powrót czerwonym rowerowym malowniczymi terenami wzdłuż Popradu przez Piwniczną Zdrój -> Rytro -> Barcice -> Żeleźnikowa Wielka -> Łazy Biegonickie -> Nowy Sącz.

Podejścia pod Makowice nie planowałem - przeoczyłem rozgałęzienie rowerowego na Rytro ( wjechać nie dało rady, pieszy szlak nie cackał się w jakieś obejścia tylko piął prosto na sam szczyt, miejscami trudno było rower prowadzić - wszędzie błotko, kłody i kamienie). Po wczołganiu się z rowerem rozpocząłem objazd pasmem szczytów w kierunku Hali Łabowskiej (zaliczona wczoraj, chciałem całość zrobić). Po drodze spotkałem 2 grupy bikerów - w końcu była to sobota więc większe prawdopodobieństwo - niestety jechali w przeciwną stronę. Z Hali Łabowskiej rozpocząłem zjazd po kamienistej ścieżce za żółtym turystykiem, w pewnym momencie rozpędziłem się tak, że przeoczyłem skręt i znalazłem się na pomarańczowym szlaku (chyba konnym :D). Ostatecznie zamiast pod Piwniczną zjechałem do Wierchomli. :). Stamtąd rozpocząłem powrót pięknym czerwony szlakiem rowerowym wzdłuż rzeki Poprad przy samej granicy. Miejscami były ciekawe odcinki, jak hardcorowy wąski singielek za Rytrem, i liczne podjazdy szczególnie w okolicy Żeleźnikowej.




Fotki z wypadu

Wypad w Beskid Sądecki - dzień 1

Piątek, 5 sierpnia 2011 · Komentarze(2)
Kategoria 101-200km
Trasa: Koniuszowa-> N. Sącz-> Nawojowa-> Frycowa -> Maciejowa -> Łabowa -> (Szlak partyzancki) -> Rezerwat Łabowiec -> Hala Łabowska (1035m n.p.m.) -> Runek (1080m n.p.m.) -> Jaworzyna Krynicka -> Krynica Zdrój. Powrót asfaltami.

Pierwszy wypad w prawdziwe góry. Tereny rezerwatu super, liczne strumyczki z których ochoczo korzystałem oszczędzając na zakupie mineralki :). Jedyne miejsce gdzie prowadziłem rower to wejście niebieskim pieszym na Hale Łabowską. Resztę zrobiłem nie zsiadając ze sprzęta. Pod Jaworzyną Krynicką jakiś gostek zapytał mnie czy się da tu rowerem jeździć bo on ma problem wyjść pieszo :). Tam też miałem pierwszy serwis (flapka złapałem). Z Jaworzyny zaliczyłem dziki zjazd wzdłuż stoku narciarskiego do Krynicy. Tam spotkanie z kuzynkami (trochę się dziwiły co mnie tak długo nie ma, przecież z Sącza to tylko 30km asfaltami :D )





Fotki

Zwiedzanie okolic Nowego Sącza. Zakup map w księgarni.

Czwartek, 4 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria <50km
Trasa: Koniuszowa -> Łeka -> Librantowa -> Nowy Sącz + okolice i powrót. W Sączu zakupiłem mapę Beskidu Sądeckiego, Gorce i Beskid Niski. Wieczorem zaplanowałem trasę.

Jazda w rejonie Sącza trochę różni się od jazdy po względnie płaskich terenach na śląsku. Tutaj blat mógłbym spokojnie odkręcić (nie użyłem go ani razu podczas wyjazdu). Częściej się śmiga na 1 z przodu z uwagi na liczne strome podjazdy (na nie niektórych nie pisze nawet jaki jest % nachylenia, żeby nie straszyć), których nie idzie w miarę ekonomicznie zrobić z 2 :).

Wyjazd na urlop: Sosnowiec -> Nowy Sącz

Środa, 3 sierpnia 2011 · Komentarze(8)
Kategoria >200 km
Po solidnym przeglądzie roweru oraz sprawdzeniu prognoz postanowiłem dzisiaj wyruszyć na zaplanowany urlop w rodzinne strony. Do wspólnego kręcenia niespodziewanie dołączył się Paweł i Krzysiek pod pretekstem zwiedzenia Krakowa. Z rana słoneczko ładnie świeciło, a niebo było pozbawione chmur. Szykowała się super pogoda. Ruszyliśmy z Pawłem standardowo około 6:00 spod placu papieskiego, na balatonie dołączył Krzysiek. Trasę na Kraków zrobiliśmy przez Sosinę -> Bukowno -> Czyżówkę -> Płoki -> Lgotę -> Miękinie -> Krzeszowice -> Tenczyn -> Rudno. Zwiedziliśmy ruiny zamku tenczyńskiego (nadal zamknięte) lecz nie udało się wyjechać na samą górę (za dużo korzeni). Spod ruin ruszyliśmy zielonym R4 na Kraków zwiedzając po drodze Dolinkę Mnikowską (odnawiają obraz M.Boskiej na skale). Pod Krakowem wyprzedził nas jakiś biker, podpuściłem Krzyśka żeby mu siadł na koło i tak zgubiliśmy zielony szlak. Po małym błądzeniu trafiliśmy w końcu na błonie. Stamtąd pokręciliśmy na Wawel (po drodze małe zakupy w ekskluzywnej almie :) ). Chłopakom było mało więc zaproponowałem przejazd do Wieliczki. Po odszukaniu ulicy Wielickiej ruszyliśmy we właściwym kierunku chodnikami. Wkrótce dojechaliśmy bikera w japonkach, który widocznie znał dobrze trasę :). Niedługo później byliśmy w parku pod kopalnią soli w Wieliczce. Chwilę odpoczęliśmy i trzeba było się rozstać (chłopaki uskuteczniali powrót do domu, ja cisnąłem dalej zaplanowaną trasą na Nowy Sącz). Dalsza trasa przez Siercza-> Koźmice Wielkie -> Gorzków -> Stojowice -> Dobczyce (tutaj przegapiłem skręt i wylądowałem 10km dalej w Czasławie). Nie posiadając mapy zasięgnęłem języka przy okazji zakupów w lokalnym sklepie. Szybka modyfikacja trasy i ruszyłem dalej przez Raciechowice -> Zegartowice-> Szczyrzyc -> Jodłownik -> Wilkowisko -> Tymbark (nie planowałem zwiedzić :) ) -> Limanowa-> Kanina -> Wysokie -> Biczyce Górne -> Chełmiec -> Nowy Sącz.




Fotki z wyjazdu

Deszczowy Ogrodzieniec part II

Niedziela, 31 lipca 2011 · Komentarze(3)
Kategoria 50-100km
Wstępnie planowaliśmy wyruszyć na Złoty Potok. W ostatniej chwili plany się zmieniły, Andrzej musiał odwiedzić rodzinne strony więc postanowiliśmy razem pokręcić po drodze zahaczając o Ogrodzieniec robiąc jednocześnie powtórkę trasy z czerwcowego wypadu. Pogoda rano nie była taka zła (lekka mżawka). Spod placu wraz z Andrzejem ruszyliśmy o 6:15 uprzednio czekając kwadrans na bikera90 z Katowic. Pod Balatonem zgarnęliśmy Młodego a na Sosinie Krzyśka(Kysu). Do Bukowna dalej mżyło. Na dobre rozpadało się w Olkuszu. Tam podjechaliśmy do Mac-a na kawę i aby schować się przed deszczem. Później na zmianę opady przybierały na sile i słabły. W oddali nawet czasem się coś przejaśniało. Mój nowo wyczyszczony napęd gotowy do wyjazdu urlopowego doznał potężnej dawki błotka i piasku na czerwonym szlaku rowerowym i późniejszym niebieskim pieszym. Korba rzęziła jak młynek, czasem nawet się blokowała. Pocieszeniem było to, że nie lało non stop i byłem lepiej przygotowany do jazdy niż ostatnio (wziąłem przeciw-deszczówkę, która chroniła dobrze przed wiatrem nie pozwalając uciec energii cieplnej wytwarzanej przez młynkowanie - mówiąc wprost nie było mi zimno chodź gotowałem się od środka). Pod zamkiem w Ogrodzieńcu nasmarowaliśmy napędy przecinakiem do pilarek i Andrzej pożegnawszy się ruszył w swoją stronę. W międzyczasie Krzyśki spożyli posiłek (ja swoje zapasy już zużyłem), w planach był powrót asfaltami do domu. Nagle zaczęło intensywniej lać. Postanowiliśmy przeczekać w zadaszonym miejscu odpoczynkowym nieopodal ruin zamku. W grę wchodził już tylko powrót pociągiem z Zawiercia. Czas spędzony na oczekiwaniu na lepszą pogodę minął naprawdę szybko, przy ogólnie wesołym nastroju i salwach śmiechu :D (spędziliśmy tam chyba z 2,5h). Jak opady trochę ustały zjechaliśmy z ruin do sklepu (zrobiłem małe zakupy). Po drodze Krzysiek (Kysu) złapał gumę, przynajmniej tak mu się zdawało ale po dopompowaniu z koła nic nie uchodziło.Do dworca PKP w Zawierciu śmigając raz szosą raz chodnikiem dojechaliśmy w miarę sprawnie. Na peronie okazało się, że Krzyśkowi przy Torze nie działa poplock - fatum Ogrodzieńca nadal działa, a młody chyba zdarł w trasie klocki :). Z centrum Sosnowca do domu na Zagórze przejechałem przez park sielecki, Zamkową, i singlem na nasypie pod garaże, później ścieżką rowerową pod ERSI i ORION.





Moje fotki

Sosnowiec-Katowice i powrót. Objazdówka po sklepach rowerowych i nie tylko wraz z Krzyśkiem.

Sobota, 30 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria <50km
Rano koło 10:00 zadzwoniłem do sklepu rowerowego na Mikołowskiej i ustaliłem, że koło jest do odbioru. Pomyślałem, żeby zabrać kogoś ze sobą bo zawsze to lepiej niż samemu cisnąć - zadzwoniłem do Krzyśka(Kysu) ale miał gości i nie mógł się wyrwać z domu. Okazało się, że Młody ma czas się ze mną powłóczyć. Ugadaliśmy się na Klimontowie pod komendą i ruszyliśmy na Dańdówkę-Niwkę-Mysłowice i Giszowiec.
Stamtąd w kierunku lasów koło stawu Janina i kapliczki, kawałek ulicą 73pp do przejazdów kolejowych na 3 stawy ale zaraz odbiliśmy na Brynów, plac Kościuszki i Mikołowską. Zakupiłem dodatkowy komplet pancerzy. Drogę powrotną urozmaiciliśmy i pojechaliśmy wzdłuż DK86 ścieżką rowerową. Na Dąbrówce zakupy w Castoramie (małe co nieco do cięcia pancerzy - przydałoby się na zamku Tenczyńskim do otwarcia bramy :D ). Później odbiliśmy na Szopki, Stawiki i centrum Sosnowca (tam znów zakupy w Meridzie). Ostatni odcinek przez park sielecki, na Zamkowej kawałek terenu singlem na nasypie na garaże i podjazd na Zagórze po parkowej ścieżce.

A dzisiaj wieczorkiem serwis (zmiana łańcucha i czyszczenie napędu).

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec). Małe co nieco z Krzyśkami.

Piątek, 29 lipca 2011 · Komentarze(4)
Kategoria Praca, 101-200km
Dzisiaj wyszedłem z domu z lekkim poślizgiem więc musiałem nadgonić na trasie. Buty jeszcze dobrze nie doschły po wczorajszych deszczach. Na wysokości ronda w okolicy placu papieskiego widziałem dziś Andrzeja (teraz już wiem, że do roboty wyjeżdża niewiele później odemnie :) ). Na Jankego w Piotrowicach 3 krotnie ktoś mnie chciał rozjechać chodź miałem wg. przepisów pierwszeństwo. Gdyby nie przezorność to już bym leżał pod kołami.
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.9km, TIME: 0:47:35, AVG: 30.15km/h, MAX: 56.37km/h

Po robocie zadzwoniłem do Młodego czy się nie wybiera gdzieś rowerem. Okazało się, że rezydował u Krzyśka (Kysu) bo ustawiali amora (dopompowanie komory powietrznej). Ugadaliśmy się w Mysłowicach i już w 3 ruszyliśmy na zaproponowany przeze mnie trip na kopalnie piachu w Borze. Tam spotkało nas dużo błotka, fajne usypane hałdy i duże ciężarówki wożące piach. Po błotnistym przejeździe wylądowaliśmy na Juliuszu, a stamtąd ruszyliśmy na Maczki. Na Maczkach już trochę głodnawy zrobiłem małe zakupy i zjadłem prowizoryczny posiłek. Padła propozycja by uderzyć na Bukowno lasami koło wróżbity przez Ryszkę. Tam złapałem równe tempo i się rozgrzałem. Po krótkim odpoczynku koło miejscówki nad Ryszką rzuciłem propozycję powrotu małym kółkiem asfaltami przez Bolesław, Klucze, Chechło, Łazy Błędowskie , Okradzionów i Strzemieszyce, Kazimierz. Jak zaplanowaliśmy tak zrobiliśmy. Trasę na Chechło pokonaliśmy ekspresem z uwagi na równy asfalcik. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na Pustynię Błędowską na Bunkry. Powrót w okolicach zwałki Huty Katowice i późniejsza jazda na batmana (trochę źle czas rozłożyliśmy i zdążyło się ściemnić) w kierunku Balatonu (Młodego podprowadziliśmy praktycznie pod samą chatę). Na Balatonie pożegnawszy się z Krzyśkiem ruszyłem w kierunku Zagórza utrzymując wysoką kadencję, równe i płynne obroty korby. Jechało mi się nadwyraz lekko, przez górkę na Klimontowie przemknąłem jak po prostej.


Fotki z wycieczki piaskowym szlakiem

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec). Po drodze wypad na baze nurków.

Czwartek, 28 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.86km, TIME: 0:49:29, AVG: 28.94km/h, MAX: 59.68

Po robocie ugadałem się z Krzyśkiem na Niwce na 16:40 pod Kościołem. Miałem w planach uderzyć na bazę nurków lub przez Bór i tamtejszą kopalnie piasku na Kazimierz. Udałem się najpierw po nowy zestaw pancerzy do rowerowego w Piotrowicach, sprawę zakupów załatwiłem szybko i na Niwce byłem zawczasu. Młody dojechał jakieś 20 minut później, witając się zauważył nas Łukasz (Kiki) (kolega, który namówił mnie na start w tegorocznym Silesia MTB Cup). Razem w trójkę poczekaliśmy chwilę na Krzyśka (Kysu) ale wkrótce odpisał,że odpuszcza dzisiejszą jazdę (w Mysłowicach już ostro lało). Nie zważając na zmieniające się warunki uderzyliśmy na bazę nurkową lasami przez Bór. W Jaworznie zaczęło już nieźle kropić. Zrobiliśmy rundkę wokół bazy i po mokrych asfaltach rozpoczęliśmy powrót przez Maczki.

Licznik znów zaczął mi szwankować i przestał w połowie trasy w największym deszczu zliczać km. Może to ten łączony kabel do podstawki po ostatnim urwaniu jak wjechałem w krzaczory. :)

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Środa, 27 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Pogoda nadal bez zmian, niebo zachmurzone i widmo opadów wisi w powietrzu.
Przejazd w stronę pracy: DST: 24.21km, TIME:0:50:45, AVG: 28.64km/h, MAX: 60.88km/h.

Dzisiaj jednak się nie udało wrócić suchym. Powrót z roboty w popołudniowych intensywniejszych opadach deszczu, buty całkiem mokre choć starałem się oszczędzać i nie jechać za szybko mokrymi ulicami:). Jestem jednak coraz bliżej kupna ochraniaczy z neoprenu lub drugiej pary butów do spd :D