Dom-praca-dom

Poniedziałek, 13 maja 2013 · Komentarze(2)
Do pracy: DST: 43.849km MXS: 38.7km/h AVS: 26.9km/h TIME: 1:37:57
Późna pobudka o 4:50. Monika jeszcze korzysta z ostatnich chwil drzemki. Szykuje jedzenie, zbieranie rzeczy do pracy z różnych kątów domu, kompletowanie zestawu ciuchów i jestem gotów (no prawie). Orientuje się, że na dworze ostro leje. Więc na szybko konstruuję Ass Saver-a (TM) z butelki po Silanie (poprzednio wykonany nie przeszedł wczorajszych kąpieli w strugach non stop padającego deszczu). Monika oznajamia mi, że jedzie na późniejszą godzinę więc ruszam solo. Jadę w krótkich gatkach, zawsze to mniej ciuchów, które i tak przemokną. Na dworze z resztą jest ciepło, ok +10C. Wyjeżdżam późno (5:55) więc jadę szybko. Zatory na drogach omijam chodnikami, sprawnie omijam czerwone światła bokiem i bez ekscesów ze strony kierowców udaje mi się dostać na Murckowską o 7:09. Dzwonię i budzę Monikę. Daje znać, że wszystko ok i ruszam dalej przez Ochojec do pracy na Piotrowice. W pracy wskakuję pod ciepły prysznic i płukam przemoczone ciuchy z piachu.

Fotograficznie jeszcze jedna fotka z Katowickiej Giełdy Rowerowej:
Na ostrym kole © t0mas82

Po pracy ruszam na Murckowską. Po drodze odbieram zamówienie dla Rowerowej Norki. Z racji tego, ze Monika kończy dziś później robię zakupy w Lidlu na Padarewie. Później już razem o 17:10 spod Murckowskiej pedalimy do domku, z małym przystankiem pod Biedronką na Gołonogu. W Łośniu ok. 20:00.
Zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w najbliższym rajdzie na orientację w przepięknych jurajskich terenach, który odbędzie się 26.05.2013.
Szczegóły na stronie Jurajskiego Orientu

Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Transem po terenie czyli objazd trasy rajdu na orientację

Niedziela, 12 maja 2013 · Komentarze(20)
Wyruszamy z Moniką późno bo o 13:00. Z rana trochę spraw związanych z Rowerową Norką. Postanawiam wziąć na tą jazdę full-a i trochę się obyć z nim. Pogoda taka sobie, mam wrażenie, że zaraz lunie. Jedziemy w stronę Błędowa. Monika daje się skusić na jazdę próbną moją maszyną i chyba jej się spodobało ;) Od początku lekkie problemy z regulacją przerzutki (później się wyjaśniło czemu), dopompowanie dampera i jest już lepiej. W Strzemieszycach postój pod sklepem, zaczyna lać i deszcze towarzyszą nam już prawie do końca objazdu. Jedziemy też po błotnistym terenie, założone laczki w fullu ślizgają się na wszystkie strony (trzeba będzie kupić NN albo Alberty, może jeszcze coś innego niekoniecznie od Schwalbe - ciekawe jakie typy macie do takiego ścieżkowca). Chłód, przemoczone ciuchy skutecznie wysysają z nas energię. W trasie krzywię hak przywalając chyba o jakiś kamcor. Wracamy do domku koło 19:00. Spłukuje szlaufem rowerki, mokre ciuchy lądują w pralce i zażywamy gorącego prysznica - jest już lepiej. Kolacja i lulu bo jutro fabryka wzywa.
Dosiadając poskładanego fulla © t0mas82

Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Test drive na Transie i po bułki do sklepu

Sobota, 11 maja 2013 · Komentarze(3)
Kategoria <50km, KMC-2013-1
Od rana zabieram się za serwis rowerów, Krosiwo otrzymuje nowe łożyska w supporcie, zmieniam zimowe kowadło na RST F1rst-a, przy okazji przycinam lekko sterówkę bo nie mam już tyle podkładek. Zaglądam do piast po zimie i wymieniam przepracowany czarny smar na świeżego ŁT-ka :) Ogarniam porządki w warsztacie, w końcu z 10 reklamówek wszystko ląduje w jednej skrzyni, części rowerowe w osobnym kartonie. Szykuję nowe miejsce na przechowywanie rowerków. Rzucają mi się w oczy zdemontowane hydrauliki leżące na podłodze. Nie mogę się oprzeć i montuje je do Giant-a. Czas więc na pierwszą jazdę testową. Pozycja na tym rowerku jest podobna do jazdy na Chopperz-e :) Wygodnie, miękko. Zaskakuje już pierwszy zjazd z krawężnika.
Pierwsza jazda © t0mas82

Wieczorkiem po zakupy na Kross-ie do lokalnego sklepiku.

PS. Równo rok temu, pewne zdarzenie wykluczyło mnie na jakiś czas z jazdy. Na szczęście z ręką jest już ok.

Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-dom

Piątek, 10 maja 2013 · Komentarze(0)
Do pracy: DST: 44.089km MXS: 42.3km/h AVS: 24.9km/h TIME: 1:46:16
Rano z racji wczorajszego dłubania przy serwisie (jakoś trzeba było dziś dojechać) ciężko jest mi się zebrać. Monika wstaje dziś wcześniej i szykuje śniadanko - dziękuje :*. W końcu zwlekam się o 5:05, ubieram się i pakuję do pracy. Robi się już późno, Monika rusza po 5:30. Ja jeszcze wystawiam segregowane śmieciochy i ruszam w ślad za nią. Na zewnątrz temperatury nadal sprzyjające jeździe na krótko: +16C. Niepotrzebnie zakładałem cienką bieliznę termoaktywną z długim rękawem, wystarczyłaby spokojnie sama koszulka. Udaje mi się dogonić Monikę dopiero przy hucie (niezły młynek :)). To chyba efekt jazdy z z dodatkowym kółkiem. Dziś dojazd prawie bez ekscesów. Jedynie kierowcę 635 poniosła fantazja przy wyprzedzaniu na dołączaniu się z podporządkowanej. Na Murckowskiej punkt 7:00, ruszam dalej przez D3S na Piotrowice do pracy.
Fotograficznie z Katowickiej Giełdy Rowerowej.
A teraz testowa jazda na holendrze © t0mas82

Monika kończy dziś pracę o 15:00 i rusza na spotkanie na Pogorię. Po pracy ruszam w ślad za nią najkrótszą drogą. Przez lasy na Ochojcu na Giszowiec, Niwkę, Dańdówkę, Zagórze. Później centrum D.G. Spotykamy się na molo i czekamy na Pawła, który zjawia się niedługo później. Rozsiadamy się w pobliskiej knajpie na ławeczkach i omawiamy sprawy. Fajnie się gada, ale najwyższy czas się zbierać. Na dworze trochę się chmurzy. Drogę powrotną realizujemy po terenie przez Ząbkowice. Wstępujemy na chwilę do Taty Moniki ustawić cyfrową telewizję naziemną. Jeszcze tylko zakupy winka na wieczór. Czas rozpocząć weekend...

Zapraszamy wszystkich chętnych do wzięcia udziału w najbliższym rajdzie na orientację w przepięknych jurajskich terenach, który odbędzie się 26.05.2013.
Szczegóły na stronie Jurajskiego Orientu


Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-dom

Czwartek, 9 maja 2013 · Komentarze(5)
Kategoria 50-100km, KMC-2013-2
Do pracy: DST: 43.949km MXS: 43.3km/h AVS: 26.3km/h TIME: 1:40:12
Rano późna pobudka. Wstaje po serii drzemek o 5:00. Monika jeszcze próbuje korzystać z ostatnich chwil snu. W końcu decyduje, że pojedzie na późniejszą godzinę. Szykuję jedzonko pakuje plecak i w drogę. Żegnamy się, drzwi zostają zahaczykowane. Wychodzę. Udaje mi się reanimować licznik, który ostatnio się rozszczelnił i zalało go zupełnie. Trasa standardowa, bez ekscesów.
Zielona alejka przy Murckowskiej © t0mas82

Na Murckowskiej o 6:53, dzwonię i budzę Monikę. Ruszam przez D3S do pracy na Piotrowice. Na Brynowie łapie kapcioszka. Na dość zaawansowanym flapku przekraczam bramy "fabryki". Po robocie trzeba będzie usunąć nieszczelność.
Po pracy wkładam z tyłu zapas, a dziurawa dętka ląduje w plecaku. Nie mogę namierzyć dziury, opona wydaje się pozbawiona wbitych elementów. Pompuję koło i w drogę. Monika pracuje dziś do 18:00. Ruszam odwiedzić rodziców i przy okazji rozwiązać jakiś problem z dostępem do internetu. Na ścieżce na Janinę ruszam za jakimś bikerem na wypasionej Meridce, który mnie mija i podkręca tempo. Nieźle ciśnie, ale nie tak bym nie mógł spokojnie za nim sobie śmigać. Pod przejściem na Giszowcu chwila rozmowy, okazuje się, że ów bikerem jest Adam i jedzie sobie do pracy na Halembę. Odbija w prawo, a ja ruszam prosto na Mysłowice, Niwkę, Dańdówkę i Zagórze. Od rodziców wyruszam wieczorkiem koło 20:00, jeszcze szybkie zakupy w E.Leclerc i dalej przez Expo, Real, Kasprzaka na Łosień. Pod górką na Ząbkowickiej łapie znów kapcia z tyłu. I tak z 4 dopompowaniami udaje się jakoś dojechać. Po kolacji po 23:00 zabieram się za łatanie dętek, przy okazji zaglądam do łożysk supportu, gdyż te strzelają niemiłosiernie... i tak szybko robi się grubo po północy.
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-dom

Środa, 8 maja 2013 · Komentarze(4)
Rano pobudka 4:55 - ciężko jest się zebrać. Po skromnym śniadanko gotowi wychodzimy z Moniką z domku ok 5:30. NA dworze ciepło, +15C. Ja się jeszcze guzdrzę więc Monika rusza naprzód sama. Doganiam pędzącą Monikę dopiero na "autostradzie" na Tworzeń. Dalej już standardowo. Dziś bez ekscesów ze strony kierowców. Na Murckowskiej punkt 7:00 dalej ruszam przez D3S do pracy na Piotrowice.
Fotograficznie zdjęcia z wczorajszej I Katowickiej Giełdy Rowerowej, która miała miejsce na scenie Gugalander
Monika dosiada rower transportowy © t0mas82

Jazda na transportowcu o smakowitej nazwie czekolada sprawia dużo frajdy © t0mas82

Rowery na giełdzie © t0mas82

Rowery na giełdzie © t0mas82

Monika z racji wczorajszego wcześniejszego wyjścia kończy dziś pracę później o 17:00. Po pracy ruszam na Murckowską odebrać pilną przesyłkę do nadania. Ciągle straszy burzą, chmurzy się i robi ciemno. Po drodze postój pod sklepikiem w celu przegryzienia kilku owoców. Na Murckowskiej jestem o 16:15. Odbieram co mam odebrać, zwiększam przestrzeń bagażową w plecaku. Jeszcze tylko buziak na drogę i ruszam w kierunku Reala w Dąbrowie Górniczej. Droga bez niespodzianek ze strony kierowców. Miejscami delikatnie coś kropi z góry. W Realu robię zakupy na jutro i kupuje nieco spóźniony prezent imieninowy :) Dalej standardowo do domku, gdzie niewiele wcześniej dociera Monika. A do kolacji raczymy się pysznym winkiem...
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-giełda-kolej-dom

Wtorek, 7 maja 2013 · Komentarze(10)
Pobudka 4:30, pakuje jedzonko i szykuje się do wyjazdu. Podpinam Monice przyczepkę, gdyż po pracy wybieramy się na Katowicką Giełdę Rowerową z asortymentem Rowerowej Norki. Wyruszamy chwilę po 5:30. Trochę się chmurzy ale nie pada, ciepło +15C. Ruszamy standardową trasą.
Dzisiaj giełda, Monika z racji wcześniejszego wyjścia z pracy i wystawki na giełdzie zabiera Tira. Może uda się wynegocjować jazdę powrotną z przedłużonym składem :) © t0mas82

W Sosnowcu siwy łeb pokazuje swoje umiejętności stwarzając zagrożenie niebezpiecznym manewrem prawie zahaczając Monikę. Na kolejnych światłach łapie go czerwone. Monika uświadamia go i poucza co właśnie zrobił, ale z jego ust nie pada żadne słowo, zamyka bezczelnie okno i udaje, że nic się nie stało.
Dzisiejszy "siwy łeb" © t0mas82

W okolicy Zawodzia zaczyna się poważnie chmurzyć, chyba dogoniliśmy burzę, której ślady w postaci mokrych asfaltów towarzyszyły nam podczas dzisiejszego dojazdu. Tam kolejny kretyn wyprzedza i przelewa zawartość kałuży na suchą (dzięki błotnikom) Monikę :( Na Murckowskiej o 7:03. Żegnam się i ruszam dalej. Montuje też lekko zmodyfikowanego "Ass saver-a" do kompletu z założonym w roli przedniego błotnika Bender Fender-em (może pojawią się wkrótce ofercie Rowerowej Norki). Mój tyłek jest uratowany od zmoczenia.
Po pracy na szybkie zakupy w Lidl i na I Katowicką giełdę rowerową, która odbywa się na scenie Gugalander-a. Monika jest już tam od 14:00. Na miejscu sporo rowerów różnego typu (ostre, mieszczuchy, Holendry, oldschool-e), wszelkiej maści części nowych i używanych w dobrych cenach. Zakręcone gadżety Rowerowej Norki cieszą się sporym zainteresowaniem i wpasowują również w klimat imprezy. W momencie kulminacji zaczyna trochę kropić, ale na szczęście szybko przestaje. Być może pogoda zniechęciła ludzi do tłumnego przybycia, ale można uważać, że impreza udana.
Klub mocno związany z katowickimi kurierami rowerowymi. Ogólnie pozytywni ludzie i fajny klimat :)
Rowery na giełdzie © t0mas82

Jest okazja do jazd próbnych na wystawionych na sprzedaż rowerach. Monika testuje transportowca, ja robię kółeczko na ostrej Biance do Bikepolo. Z racji późnej godziny postanawiamy wspomóc się koleją żelazną jadąc z Zawodzia do Ząbkowic.
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-dom

Poniedziałek, 6 maja 2013 · Komentarze(2)
Monika wczoraj wieczór przyszykowała całość jedzonka - dziękuje :*. Ja zająłem się myciem i serwisem rowerków po sobotnim Rajdzie "Orientuj się". Wreszcie montuję mechaniki od Krzycha, oznacza to, że już niebawem w full-u zagoszczą hamulce i będzie można wykonać jazdę próbną :-)
Pobudka ok. 5:00. Pakuje przygotowane pyszności do plecaka. Wyruszamy chwilę po 5:30. Pogoda piękna, można spokojnie jechać na krótko (niepotrzebnie włożyłem wiatrówkę, gdyż termometr pokazał początkowo +9C). Monika testuje hamulce, w których zmieniałem klocki. Przód okazuje się ostry jak żyleta, tył flakowaty (pewnie kapnęło coś smaru przy szybkim oliwieniu łańcucha) - cóż trzeba będzie uważać. Moje mechaniki działają na odwrót, przód w roli spowalniacza, tył ostry. Trasa standardowa, bez ekscesów. Monika gna jak szalona pozbawiona przyczepki, którą to ostatnimi czasy tak często wykorzystywaliśmy przy załatwianiu spraw organizacyjnych w związku z rajdem. Przyczepki sprawdzają się wyśmienicie. Na Murckowską docieramy sprawnie i sporo przed 7:00. Dalej ruszam przez D3S do roboty.

Serdecznie zapraszamy na rajd "Jurajski Orient", który organizujemy wspólnie z Rowerową Dąbrową i odbędzie się 26 maja 2013r. w Błędowie.

Po pracy bezpośrednio szybkim tempem do Dąbrowy, gdzie umówiliśmy się na mycie przyczepki samochodowej u Mariuszą, która wykorzystywaliśmy do transportu mebli podczas kwietniowych anomalii pogodowych w postaci śniegu. Trochę się pobrudziła trzeba przyznać.
Akcja przyczepka © t0mas82

Monika testuje przy okazji hulajnogę.
Hulajnoga to jest to! © t0mas82

Jeszcze zakupy w Lidl i ruszamy do domku. Wieczorkiem zaplanowaliśmy przygotowania do jutrzejszej giełdy rowerowej, które przesuwamy na ranek. Tym razem ja szykuję prowiant na jutro. A na kolację winko, czekolada i .... truskawki mniam, mniam :-)

Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Rajd na Orientację "Orientuj się"

Sobota, 4 maja 2013 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Ruszamy po 3h snu rankiem wraz z Moniką rowerowymi Tir-ami. Sakwy załadowane po brzegi. Rozwieszamy po drodze do bazy na Zielonej kilka bliższych punktów. Odpinam dodatkowe kółko. Monika rozkłada się na miejscu, a ja ruszam rozwieszać dalsze punkty rajdu. Na trasie sporo błotka z racji opadów deszczu w nocy w poprzednich dniach. Wracam ze sporym zapasem czasu, jeszcze przed rozpoczęciem prezentacji.
Rozdajemy mapy i uczestnicy, którzy stawili się w dość licznym gronie ruszają na trasę. Biorę Tir-a i ruszam na zakupy wurszta na grilla. Pomimo niezbyt przychylnej pogody uczestnicy dopisali. Wystartowało 47 osób. Dziękujemy wszystkim za udział, za atmosferę jaką stworzyli oraz za pomoc przy organizacji wolontariuszom. Fajnie jest usłyszeć tyle pozytywnych opinii po rajdzie i zobaczyć uśmiechnięte twarze pomimo niezbyt sprzyjających warunków.
Po zakończeniu, zmęczeni ruszamy zebrać punkty i do domku..
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!