Od Moniki do pracy + IV cykliczna noc i powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Wtorek, 4 września 2012 · Komentarze(4)
Przejazd do pracy: DST: 42.86km TIME:1:26:22 AVG: 29.77km/h MAX: 46.99km/h.
Rano wstaję po którejś z kolei drzemce o 4:45. Szybka kąpiel i szykuje śniadanie oraz jedzenie dla nas do pracy. W międzyczasie Monika postanawia, że pojedzie dziś później i trochę sobie jeszcze pośpi. Jem śniadanie, żegnam się i wychodzę. Jest późno, nawet bardzo późno. Wyruszam solo ostatecznie o 5:55. Zregenerowany i przesmarowany support już nie wydaje irytujących dźwięków. Znów muszę gonić. Trasa standardowa. Za Tworzniem pierwszy spowalniacz - stoję na czerwonym świetle. Później idzie w miarę dobrze i światła układają się już korzystnie. Na Murckowskiej jestem o 6:55. Śmigam przez 3 Stawy i dostaje się przez lasy na Ochojcu na Piotrowice. Jadę do bankomatu PKO wybrać trochę analogowych pieniędzy na składkę wydziałową. Niestety Panowie ochroniarze uzupełniają jego zawartość i ostatecznie niepotrzebnie nadkładam drogę. Szlabany kolejowe również otwarte, w pracy ze sporym zapasem czasu jak na taki późny wyjazd.

Po pracy jadę po Monikę. W planach trochę rzeczy do załatwienia i wypad na IV Noc Cykliczną. Wracamy wspólnie przez Zawodzie,Szopienice, centrum Sosnowca na Zagórze. Na Zagórzu Monika odbiera zamówione medale na rajd BSORIENT, podczas gdy ja udaje się na chwilę do domu po stare kasety. Następnie do E.Leclerka po drobne zakupy i baterie do lampki, gdyż nie zdążyłem naładować akumulatorków. Z Zagórza do Dąbrowy do Lidla po kiełbaski na grilla. Na Pogorii miła rozmowa z organizatorką Nocy Pauliną w kwestii promocji rajdu. Później rozpoczyna się nocny przejazd. Sporo bikerów się stawiło.
IV Noc Cykliczna © t0mas82

Są też znajomi, m.in Marcin, Jacek z synem, Damian, Adam, Rysiek, Rafał, Krzysiek, Krzysiek.
Jadę gdzieś przy końcu stawki z Krzyśkami, jest okazja by trochę pogadać. Niedługo po starcie jakaś dziewczyna szoruje asfalty, później jeszcze widzimy kilka incydentów podczas terenowego przejazdu. Monika gdzieś wtapia się w tłum, dopiero po objechaniu P4 udaje się ją odnaleźć. Jazda bez czołówki po piachu nie należy do przyjemnych w dodatku na cienkich oponkach Kellysk-a. Próbuje coś doświetlić teren przed, niestety mój sprzęt oświetleniowy jest za słaby w porównaniu do lampki noibasty, która ochoczo rzuca snopem światła :) W końcu docieramy na grilla, wcinamy kiełbaski. Dojeżdża Jacek z synem i Marcin.
IV Noc Cykliczna - grillowanie © t0mas82

IV Noc Cykliczna © t0mas82

W wesołym gronie trochę śmichów chichów jak to bywa gdy się wszyscy zjadą. Żegnamy się i wyruszamy o 22:30 wraz z Krzyśkami. Żegnamy Krzyśków koło targu i dalej już we dwójkę na Łosień. W domku przed północą z perspektywą 4h snu.
Pozdrawiam wszystkich czytających!

Od Moniki do pracy (Łosień - Katowice Piotrowice)

Poniedziałek, 3 września 2012 · Komentarze(0)
Przejazd do pracy: DST:43.80km/h TIME: 1:41:50 AVG: 25.80km/h MAX: 41.86km/h.
Kolejny poniedziałek. Po pracowitym weekendzie związanym z organizacją rajdu BSOrient wyruszamy wspólnie z Moniką do pracy. Trasa standardowa, pogoda standardowa +13stopni, bez ekscesów. Niestety daje się zauważyć pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni krótkie dni, ciemno i mgły z rana. Na Murckowskiej jesteśmy chwilę po 7:00, żegnam się i ruszam do siebie tą samą trasą co zwykle. Na 3 stawach dopada mnie mżawka.
Po pracy jadę po Monikę na Murckowską. Support znów mi zaczyna zgrzytać i strzelać, chyba pora wymienić łożyska ale tym zamierzam się zająć wieczorem. Ruszamy wspólnie standardową trasą przez Szopienice, Centrum Sosnowca. Na Zagórzu załatwiamy sprawy biznesowe związane z rajdem i dalej ścieżką rowerową w kierunku Dąbrowy, na Real i do Lidla na zakupy.
Uśmiechnięta Monika na Kellys-ku © t0mas82

Później na Łosień i wstępujemy na chwilę do Taty Moniki i Heni.
Pozdrawiam wszystkich czytających!

Do pobliskiego sklepu

Niedziela, 2 września 2012 · Komentarze(4)
Kategoria <50km, KMC-Z9000-1
Niedziela spędzona na pracach związanych z organizacją rajdu na orientację. Wieczorkiem po drobne zakupy do pobliskiego sklepu w Łośniu.

Często słyszałem "skoro jeździsz tyle po asfaltach to kup sobie szosę". Cóż dzisiaj uległem. Jest piękna. Ta chromowana kierownica, mocne hamulce i dobrej klasy osprzęt oraz niebieski kolor :)
Niebieska szosa © t0mas82

Jest jeszcze kilka modeli do wyboru, dla każdego coś się znajdzie. Wszystko to dostępne w e-sklepie Rowerowej norki.
Pozdrawiam wszystkich czytających!

Od Moniki do pracy + powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Piątek, 31 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
Przejazd do pracy: DST: 43.35km TIME: 1:28:15 AVG: 29.47km/h MAX: 46.36km/h.
Rano wstaję około 4:40. Monika jeszcze korzysta z ostatnich chwil snu. Poranna toaleta, szukanie ciuchów i szykuje śniadanie oraz jedzonko do pracy. Czas szybko mija i jest już 5:15, czyli dość późno. Monika komunikuje mi ze jedzie sama bo nie da rady się tak szybko zebrać. Konsumujemy wspólnie śniadanie i żegnam się. Wyruszam solo na ostatnią chwilę bo o 5:52 :) Wiem, że muszę znów gonić i jadę bez oszczędzania się. Dziś pogoda zrobiła psikusa. Ubrałem się jednak trochę za ciepło jak na panującą temperaturę. Na Tworzniu rękawiczki lądują w kieszonce i podwijam rękawy. Jedzie się całkiem przyjemnie, równym tempem bez jakiś incydentów z kierowcami puszek. Czerwone światło za sztygarką w Dąbrowie Górniczej unikam jadąc chodnikiem.
Poranny widok na Środulę © t0mas82

W centrum Sosnowca też ładnie się układa przejazd pod wiaduktem i na ul. Sobieskiego. Ostatecznie w Katowicach na ul.Murckowskiej jestem 6:55. Dalej jechałbym spokojnie, ale napotkany na przejeździe kolejowym w pobliżu drewutni biker chce się koniecznie pościgać :) Wyraźnie wyzywa mnie na pojedynek wrzucając blat :) Przyjmuje wyzwanie i niedługo później już jadę prawie 40km/h ścieżką prowadzącą na punkt spoczynkowy na Ochojcu :) Zostawiam przeciwnika w tyle i śmigam dalej. Przejazd kolejowy na Jankego otwarty więc jestem bardzo wcześnie w pracy jak na taką późną porę wyjazdu.
Po pracy jadę z Krzyśkiem w stronę Lidla na Ochojec na małe zakupy. Tam też się żegnamy. Następnie po Monikę na Murckowską. Na ławeczce w okolicach Akademii Ekonomicznej konsumpcja jedzonka i na deser czekolada :). Zaczyna kropić więc ruszamy w kurteczkach. Trasa standardowa przez Szopienice, Sosnowiec, Centrum na Auchan i stamtąd pod Real w Dąbrowie, Tworzeń i na Łosień.
Pozdrawiam wszystkich czytających!

Od Moniki do pracy + powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Czwartek, 30 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Przejazd do pracy: DST: 43.39km/h TIME: 1:37:49 AVG: 26.61km/h MAX: 43.74km/h HRAVG:125bpm HRMAX: 153bpm
Rano wstajemy o 4:50. Jedzonko zostało przyszykowane w części już wczoraj więc z góry założyliśmy dłuższy sen :) Wspólnie z Moniką szykujemy śniadanie i jedzenie do pracy wymieniając się zadaniami więc wszystko idzie bardzo sprawnie. Po zjedzeniu pysznej jajecznicy na podsmażonej kiełbasce wyruszamy w drogę punkt 5:40, jest nieźle. Na dworze chłodno, tylko 12stopni. Cóż trzeba przywyknąć do wożenia dodatkowych ciuchów i powrotów w wersji na letniaka :) Ubieram również walącą po oczach kamizelkę odblaskową - nie chcę aby ktoś we mnie się wpakował, zwłaszcza, że widoczność rankiem nie jest zbyt dobra. Trasa to tzw. standard poranny. Na pierwszym punkcie kontrolnym czyli Tworzniu jesteśmy przed 6:00 więc nie musimy żyłować tempa. W Sosnowcu dobry układ świateł pozwala bez straty cennych minut przejechać pod ślimakiem. Niedługo później jakiś baran mija nas na gazetę. Pech dla niego chciał, że dochodzimy go na światłach za wiaduktem w Centrum. Monika sugeruje abym go uwiecznił na zdjęciu, sama zaś jedzie dać mu lekcje przepisów Kodeksu Drogowego.
Kierowca dostaje szybką lekcję Kodeksu Drogowego :) © t0mas82

Lekcja jest krótka bo trwa jedną zmianę świateł, kierowca chyba nie do końca wie co zrobił źle - widocznie ta jedna szara komórka jeszcze dobrze się nie rozgrzała na stykach. Dalej bez niemiłych zdarzeń śmigamy na Murckowską. W moim drugim punkcie pomiarowym jesteśmy 10min przed 7:00 czyli dużo wcześniej niż ostatnio. Żegnamy się i ruszam przez 3 stawy oraz lasy na Ochojcu do pracy. Po drodze znajduję trochę czasu na wykonanie zdjęcia zamglonego lotniska na Muchowcu.
Zamglone lotnisko na Muchowcu © t0mas82

Na skrzyżowaniu w Piotrowicach z Armii Krajowej również trafiam na zielony kolor i szlabany kolejowe są otwarte. W pracy z dużym zapasem czasu, uświadamia mi to ile czasu się traci stojąc na światłach.
Po pracy jadę po Monikę przez 3 stawy. Okazuje się, że znów musimy się wrócić na Ochojec po odbiór zamówienia. Do domu postanawiamy przejechać przez staw Janina na Giszowcu, Mysłowice. Po drodze zauważam, że obrywa mi się linka w przedniej przerzutce. Od tego czasu nie zrzucam już z blata. Później udajemy się na Zagórze, następnie ścieżką rowerową wzdłuż ul. Braci Mieroszewskich aby przejechać obok hali Expo na Real w Dąbrowie Górniczej. Tam robię spore zakupy, a Monika wysyła paczkę na poczcie. Z obładowanymi plecakami ruszamy na Łosień do domku. W domu wymiana linki i regulacja przerzutki.
Pozdrawiam wszystkich czytających!

Od Moniki do pracy + niestandardowy powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Siemianowice - Czeladź - Będzin - Zielona - Łosień)

Środa, 29 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
Przejazd do pracy: DST: 43.67km TIME: 1:38:38 AVG: 26.56km/h MAX: 42.16km/h.
Ciężki poranek, znów ciężko się zebrać po pierwszym budziku. Wstajemy ciut późno, wymieniamy się wraz z Moniką porannymi obowiązkami, tak aby przyśpieszyć czynności startowe. Ostatecznie udaje się wyjechać o 5:45 co zapowiada znów gonitwę do pracy.
Poranna gonitwa do pracy © t0mas82

Rano trochę cieplej niż wczoraj 12stopni i ciut szarawo. Włączam lampkę z tyłu aby być widocznym, choć Monika twierdzi, że i tak mnie prawie nie widać - następnym razem założę kamizelkę. Trasa standardowa. Po drodze dodatkowe zakupy na śniadanko do pracy dla Moniki w SPARze na Zawodziu :) Na Murckowskiej jesteśmy chwilę po 7:00. Żegnamy się i ruszam mocnym tempem przez 3stawy do siebie do pracy, gdzie z racji zamkniętych szlabanów ruszam przez niestrzeżony przejazd :-)
Po pracy jadę po Monikę na Murckowską. Po drodze odbieram przesyłkę dla Rowerowej norki. Wspólnie z Moniką ruszamy dostarczyć zamówienie osobiście do Siemianowic przy okazji robiąc sobie fajną wycieczkę. Załatwiamy sprawę błyskawicznie i ruszamy na tamtejsze pole golfowe.
Pole golfowe w Siemianowicach Śl. © t0mas82

Pole golfowe w Siemianowicach Śl. © t0mas82

Nie udaje mi się znaleźć zabłąkanej piłki Tigera Woodsa ale wykonuję kilka zdjęć tego miejsca. Następnie na okoliczny cmentarz żołnierzy niemieckich.
Cmentarz żołnierzy niemieckich w Siemianowicach © t0mas82

Cmentarz żołnierzy niemieckich w Siemianowicach © t0mas82

Cmentarz żołnierzy niemieckich w Siemianowicach © t0mas82

Cmentarz żołnierzy niemieckich w Siemianowicach © t0mas82

Z Siemianowic na Czeladź i Będzin.
Graffiti w okolicach M1 w Czeladzi © t0mas82

Z Będzina na Zieloną ścieżką wzdłuż Przemszy.
Będzin - ścieżka wzdłuż Przemszy © t0mas82

Przemsza i rura © t0mas82

Darujemy sobie objazd Pogorii i ruszamy prosto na Broadway, Tworzeń i ostatecznie Łosień.

Pozdrawiam wszystkich czytających!

Od Moniki do pracy + nietypowy powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Będzin -> Ząbkowice -> Łosień)

Wtorek, 28 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
DST: 43.63km TIME: 1:31:38 AVG: 28.56km/h MAX: 44.57km/h.
Rano zimno - tylko 8stopni. Późna pobudka, zbieranie w biegu i jazda niestety solo. Dzięki Monice, która pakuje mi jedzonko, szykuje śniadanie udaje się dojechać na czas :*

A tymczasem już wkrótce
BS ORIENT © t0mas82

Szczegóły na blogu >> Moniki <<

Po pracy jadę po Monikę. Przez 3 stawy można w końcu normalnie przejechać, trwają ostatnie prace porządkowe po odbywającej się w weekend imprezie.
3 stawy otwarte dla ruchu © t0mas82

Wspólnie jedziemy na Będzin przez Czeladź. Po drodze fajne graffiti na murach ogrodzenia niestety nie zrobiłem zdjęcia. Jedziemy na na zamek w Będzinie na spotkanie towarzysko-biznesowe w ramach prezentacji nowego asortymentu Rowerowej norki z Edytą oraz Olą poznaną już wcześniej na jednej z wycieczek organizowanych w ramach wątku sosnowieckiego z FR.ORG - jaki ten świat mały ;)
Zamek w Będzinie © t0mas82

Focimy :) © t0mas82

Koleżanki uderzają w kierunku Pyrzowic, a ja z Moniką przez Zieloną, Pogorie i Ząbkowice do domku.
Pozdrawiam wszystkich czytających!

Na wizytę do lekarza i powrót + zakupowy wypad (Łosień - Sosnowiec - Łosień-Katowice-Łosień)

Poniedziałek, 27 sierpnia 2012 · Komentarze(14)
Dzisiaj czuje się lepiej, organizm zwalczył początki przeziębienia. Na 8:20 mam umówioną wizytę u lekarza. Jak to bywa w NFZ godzina umówiona to nie godzina wejścia do gabinetu. Nie chce nadużywać elastyczności pracodawcy jeśli chodzi o wypisywanie się z pracy w celu załatwienia spraw więc biorę dziś urlop. Ruszamy wspólnie z Moniką standardową trasą. Po drodze łapie nas mżawka i jest generalnie chłodno. Na autostradzie na centrum Sosnowca żegnamy się, Monika tnie prosto, ja do góry na Zagórze. Na Zagórzu z mżawki robi się lokalna ulewa. W domu jestem o 8:00, szybka kąpiel i do lekarza. Jak przypuszczałem zajęło to trochę czasu i z powrotem w domu jestem dopiero około 10:00. Uzupełniam zaległe wpisy na BS chrupiąc II śniadanie.
W drodze powrotnej wychodzi słońce, które towarzyszy mi prawie do końca podróży.
Skrzyżowanie na MEC-u © t0mas82

W Łośniu jadę jeszcze wysłać przesyłki na pocztę. Później ruszam do sklepu rowerowego u Tomka na Mikołowskiej w celu zakupu konusów do piasty Shimano M545. Jedzie się ciężko bo non-stop pod wiatr przez 30km. Na miejscu niestety nie znajduję tego co poszukuje, również w Bikershopie na Placu Wolności i Meridzie na Chorzowskiej. Następnie jadę wzdłuż DK86 ścieżką rowerową po Monikę i ruszamy w drogę powrotną do domu przez Szopienice, Morawę. W Centrum Sosnowca w plastrach miodu dostaje zestaw naprawczy piasty za całe 16zł.
W drodze z pracy © t0mas82

Dalej przez Auchan i odbijamy nietypowo na Real w Dąbrowie Górniczej, Tworzeń i Łosień. W Łośniu do Taty Moniki i Heni po pyszne jabłuszka z ogrodu.
Pozdrawiam wszystkich czytających !

Nocną porą do Dąbrowy Górniczej

Niedziela, 26 sierpnia 2012 · Komentarze(5)
W dniu dzisiejszym chcąc nie chcąc awansowałem do kat. M3 przy ewentualnych startach :) Całe przedpołudnie i wczesne popołudnie mija na generalnym sprzątaniu domu i szykowaniu się na wizytę. Po "inspekcji" moich rodziców oraz posiedzeniu przy kawie i ciastku możemy wreszcie odetchnąć z ulgą - inspekcja nie znalazła żadnych uchybień :) Prezentujemy jeszcze zdjęcia z wyprawy i tak mija szybko czas. Żegnamy moich rodziców, którzy wracają do siebie. Na obiado-kolację pyszne krokieciki i później wspólnie z Moniką jedziemy do Dąbrowy Górniczej w okolice Reala załatwić m.in sprawy biznesowe i spotkać się choć na chwilę z Ewą. Wieczór nieco chłodny, wracając czuję jak tracę siły - starość nie radość. W domu okazuje się, że to chyba jakieś początki przeziębienia.
Musta bacznie się przygląda © t0mas82

Pozdrawiam wszystkich czytających!