Imieninowo do Taty Moniki

Niedziela, 25 listopada 2012 · Komentarze(0)
Po pysznym obiadku ruszamy z Moniką na imieniny do Taty. W połowie drogi orientuje się, że nie mamy plecaka w którym jest m.in prezent więc chyżo wracam się do domku :-) Mile spędzamy wieczór na rozmowach, jest też sporo śmiechu. Wszystko co dobre się szybko kończy, czas wracać bo jutro do pracy...
Wakacyjna wyprawa 2012: Zachód słońca w drodze do Ulesia © t0mas82

Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Bieganie #43

Piątek, 23 listopada 2012 · Komentarze(0)
Kategoria bieganie
Wieczorkiem po kolacji jakoś nie mogę wysiedzieć tak bezczynnie w domu, nie chce mi się też grzebać przy kompie instalując soft bo wystarczy mi tydzień przy kompach w pracy :). Ruszam więc o 21:30 aktywnie spędzić wieczór i zrobić małą przebieżkę spokojnym tempem. Trasa biegowa to z założenia dwie rundki koksownia i powrót do skrzyżowania. Po pierwszej rundce 10km fajnie się już biegnie. Jestem rozgrzany, łapię równe tempo, oddech się wyrównuje i czuję się tą lekkość ruchu. Przy 2 rundzie zupełnie przypadkiem dowiaduje się, że Monika już wraca busem do domu więc postanawiam zawrócić i biegnę na spotkanie na przystanek :) Po drodze w Łośniu mijam biegacza i go pozdrawiam - szok jednak ktoś tu też biega.

Trochę statystyki:
dystans: ~18km
czas: ~1:30:00

Od przystanku przy szkole wracamy już wspólnie z Moniką spacerkiem do domku by niedługo później oddać się w objęcia Morfeusza. W końcu można się wyspać do oporu bo jest weekend. A tymczasem gdzieś w okolicach Twardogóry uczestnicy 9 edycji Tropiciela szwędają się po lasach z czołówkami szukając punktów kontrolnych.

Od Moniki do pracy + powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Piątek, 23 listopada 2012 · Komentarze(4)
Do pracy: DST: 43.324km MXS: 44.4km/h AVG: 28.9 TIME: 1:30:04.
Rano alarm dzwoni o 4:20 i zostaje zignorowany :) Wstaję ciut później o 4:30, za namową Moniki. Tak to pewnie bym dalej drzemał przez kolejne powtórzenia alarmów - bez sensu bo to nic nie daje. Szykuję jakieś jedzenie, aby nie przymierać z głodu w pracy i naładować bak glikogenowy by do niej dojechać. Przygotowania startowe zajmują sporo czasu i znów robi się późno, więc pozostaje mi jechać solo. Jeszcze tylko wspólne śniadanko i żegnam się, a drzwi zostają zahaczykowane przed Mustą do której ostatnimi czasy przylgnęło określenie obszczymurek. Wyjazd o 5:54, po małych przygodach z szukaniem licznika i lampki, która jak na złość znajduje się pod ręką w plecaku. Temperatura +5C, asfalty mokre, ale bez większych kałuż. Jadę standardową już trasą na Tworzeń, gdzie jestem o 6:10 bo przy przejeździe wąskotorówki wszyscy zwolnili i utworzył się mały koreczek, który omijam wertepkami. Pierwsze światła za hutą mnie nie łapią i oszczędzam cenne minuty. Do centrum Dąbrowy śmigam jak błyskawica, znanymi trick-ami z ominięciem świateł chodnikami oszczędzam kolejne minuty. Jest dobrze, przy Auchan prawie wjeżdżam w europaletę z polbrukiem, która wyrasta mi nagle przed kierownicą na środku chodnika tuż obok omijanej wycinki asfaltowej. Centrum Sosnowca tylko jeden postój, rozkopane Szopienice, Zawodzie i jestem pod pracą Moniki i to punkt 7:00. Wysyłam info, że dojechałem w jednym kawałku. Ruszam dalej przez D3S, lasy w Ochojcu (trochę tam mokro i lekkie błotko) na Piotrowice.
Zdjęcie archiwalne z wakacyjnej wyprawy 2012: KFSi w Bornym Sulinowie :) © t0mas82

PS. Dzisiaj pomimo tego, że znów się ścigałem z czasem w drodze do pracy to jakoś fajnie mi się jechało. Może to dlatego, że jutro weekend :)

Po pracy jadę na Murckowską po Monikę i już wspólnie ruszamy w kierunku domku standardową trasą. W okolicy Reala się rozdzielamy, gdyż mój skarb wybiera się na przysłowiowe "babskie pogaduchy" :) Nie pozostaje mi nic innego jak zrobić przy okazji powrotu jakieś większe zakupy na weekend.
Zakupy © t0mas82

Trochę chyba przesadziłem, ale nie był to jeszcze najcięższy ładunek jaki przewiozłem na grzbiecie jadąc rowerem :)
W Łośniu po 19:00, 100m od domku rozstawił się patrol z szybkim alkotestem - znów chyba wykorzystali limit dla rowerzystów bo nie chcieli mnie sprawdzić ;-)

Pozdrawiam czytających, którzy dobrnęli do końca wpisu :)

Od Moniki do pracy + powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Czwartek, 22 listopada 2012 · Komentarze(3)
Do pracy: DST: 43.651km MXS: 48.1km/h AVG: 27.6km/h TIME: 1:34:50

Rano po porannym budziku dzwoniącym o 4:30, zwlekam się z łóżka po kilku następnych drzemkach o 4:50. Szykuję i pakuję wczoraj przygotowane jedzonko i ciuchy. Budzę Monikę zgodnie z życzeniem o 5:20. Dzisiaj czeka mnie kurs w roli kuriera Rowerowej Norki by dostarczyć zamówienie dla Mariana. Żegnam się i ruszam znów solo o 5:54. Pogoda nie najgorsza, +4C, asfalty zmoczone, ale bez większych rozlewisk. Na Tworzniu 6:06, centrum Sosnowca 6:40, Murckowska 7:04. Lekko mży. Później przez D3S ekspresowym tempem w lasy na Ochojcu. W lasach stadko dzików przecina mi ścieżkę :) Na skrzyżowaniu Szenwalda z Jankego widzę bikera prowadzącego rower i panę z tyłu. Zatrzymuje się, chwila rozmowy bo jest już nieco późno i zostawiam mu swój zapas, proponuję jeszcze łatki ale mówi, że ma swoje. Ruszam dalej do pracy.
Po pracy jadę po Monikę na Murckowską przez lasy w Ochojcu i D3S. Następnie już wspólnie wyruszamy do domku. Do centrum Sosnowca standardowo, od Centrum kierujemy się na ul. Kilińskiego, gdzie Monika przy okazji coś załatwia. Pilnując rumaków miła rozmowa ze starszym Panem na tematy motoryzacyjno/rowerowe i przewagi rowerów nad wypasioną furą w pełni skomputeryzowaną i naszpikowaną elektroniką, z którą Pan się wozi po ASO od miesiąca, gdyż czasem ma humory i nie chce odpalać :) Rower przeważnie odpala chyba, że właściciel nie jest w stanie się odpalić. Dalej już niestandardowo na Pogoń, Będzin przez Warpie na Mydlice, Centrum Dąbrowy, Gołonóg i Tworzeń by dotrzeć na 19:00 do domku, gdzie czeka już dostawa nowego asortymentu dla Rowerowej Norki.

Od Moniki do pracy + powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Środa, 21 listopada 2012 · Komentarze(6)
Do pracy: DST: 43.322km MXS: 51.4km/h AVS: 28.5km/h TIME: 1:31:11
Dzisiaj wyjątkowo ciężko mi się wstaje. Monika po pierwszej drzemce oznajmia mi, że pojedzie później do pracy. Ja jeszcze zamulam, aż do 5:15 i mam okazję sprawdzić propozycję Adama przestawienia alarmu na tą właśnie godzinę. Dobrze, że Monika przyszykowała śniadanko i jedzonko do pracy wczoraj wieczorkiem - dziękuje :*
W pośpiechu kompletuje ciuchy, jem śniadanie i wykonuję inne czynności przedstartowe. Żegnam się i wyruszam. Jest godzina 5:57, czyli bardzo późno :) Na dworze warunki dobre, asfalty suche i +4C. Jadę mocnym tempem - trasa standardowa. Tworzeń mijam o 6:10. W Sosnowcu o 6:37, na stawikach zaczynają się tworzyć lokalne mgły i nawet lekko mży. Murckowską osiągam punkt 7:00. Dzwonię do Moniki w roli budzika i ruszam dalej przez D3S, lasy w Ochojcu na Piotrowice. W pracy uzupełniam braki energetyczne pełną miską makaronu z serem.

Po pracy ruszam solo do domku. Po drodze małe zakupy w Lidlu na Jankego. Następnie przez pętle na Brynowie, D3S na Murckowską zobaczyć się jeszcze z Moniką, która dziś pracuje do 18:00 z racji późniejszego przyjazdu do pracy.
Brynów wieczorem © t0mas82

Później już standardowo bez żadnych przystanków na Łosień. W domku o 18:10, zabieram się za szykowania kolacji.

Od Moniki do pracy + powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Wtorek, 20 listopada 2012 · Komentarze(6)
Do pracy: DST: 43.746 MXS: 40.1km/h AVG: 25.0km/h TIME: 1:45:05

4:35 - wstajemy z Moniką
Poranne zbieranie, pakowanie, śniadanie. Wyruszamy o 5:42. Jest +5C, standardowa trasa, bez ekscesów. Murckowska o 7:00, żegnam się. Dalej też standardowo.
Po pracy na Murckowską po Monikę, później wspólnie do domku najkrótszą drogą bez przystanków na zakupy.

Od Moniki do pracy + powrót solo (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Poniedziałek, 19 listopada 2012 · Komentarze(3)
Do pracy: DST: 43.733km MAX: 45.4km/h AVG: 28.0km/h TIME: 1:33:41.
Rano budzi nas pierwszy dzwonek o 4:20. Ale postanawiamy pozamulać przez kilka drzemek z racji wczorajszego przygotowania jedzonka na śniadanie i do pracy. Z kilku drzemek robi się godzina 5:10. W końcu wstaję i zaczynam się zbierać. Monika postanawia, że pojedzie dzisiaj sama na późniejszą godzinkę. Żegnam się, drzwi zostają zahaczykowane i wychodzę o 5:55 (trochę późno). Na dworze warunki dobre, ciepło +5C. Ubieram się nawet ciut za grubo. Ruszam od razu mocnym tempem. Trasa standardowa, prawie bez ekscesów na drodze. W okolicach ślimaka tylko jakiś dziadek w kapeluszu jadący starą renówką o mało co mnie nie rozjeżdża przy wyprzedzaniu. Doganiam go na światłach i puszczam soczystą wiązankę, chyba trafia również przy okazji do innych bo każdy omija mnie szerokim łukiem :) Na Murckowskiej ok. 7:00, dzwonię do Moniki w roli budzika. Dalej przez D3S, lasy w Ochojcu na Piotrowice.
Z pracy wyruszam solo o 15:50, jadę przez Ochojec i tamtejsze lasy. W lesie wypadam zza zakrętu i pozdrawiam mknącego bikera. Nagle słyszę "Cześć Tomek", obracam się i dochodzi do mnie, że to Marcin. Obojgu nam się śpieszy więc tylko przemykamy, ale fajnie było się przypadkiem spotkać na trasie :) Następnie przez D3S, Murckowską, Szopienice, Stawiki. Tu kolejny killer w blaszanej puszcze chce mnie wysłać do kostnicy, ratuje się przyhamowaniem :) Później bez ekscesów najkrótszą trasą w stronę Lidla w Dąbrowie. Pod Auchan rozpoczęli wykopki asfaltu omijam to wszystko chodnikiem i patrzę z politowaniem na stojące w korku samochody. W Lidlu z założenia małe zakupy, które stają się dużymi zakupami nie mieszczącymi się w plecaku. Dowiązuję obładowaną reklamówkę i ruszam do domku, gdzie jestem chwilę po 18:00. Zabieram się za szykowanie kolacji.

Urodzinowo

Niedziela, 18 listopada 2012 · Komentarze(0)
Dzisiaj wyruszamy wspólnie z Moniką na 6-te urodziny Marty. Był tradycyjny tort, dmuchanie świeczek, zabawy i konkursy z nagrodami - po prostu dobra zabawa i dużo śmiechu :) Czas się niestety pożegnać. Wracamy o 20:00 do domku, wieczór wyjątkowo ciepły +10C.

Na zakupy do Lidla i po części do zimówki

Sobota, 17 listopada 2012 · Komentarze(0)
Po solidnym śniadanku ruszam na Zagórze z zamiarem przywiezienia z "garażu" części zimowych w postaci koła i starego amortyzatora.Monika w tym czasie jedzie odebrać Kellyska z serwisu ponieważ nowe koło zostało już złożone, a support wymieniony. Po drodze, aby nie marnować czasu idę zrobić większe zakupy w Lidlu, które później odbiera Monika pancernym mulikiem :) W domu redukuje luz na sterach i ustawiam zacisk. Biorę jeszcze kilka potrzebnych szpejów: pakuję pancerze, zwijam opony itp. i ruszam w drogę powrotną.

Od Moniki do pracy + powrót (Łosień - Katowice Piotrowice - Łosień)

Piątek, 16 listopada 2012 · Komentarze(7)
Do pracy: 43.707km MXS: 44.0km.h AVS: 26.7km/h TIME: 1:38:14.
Rano ciężko mi się wstaję. W końcu zwlekam się o 4:35 i zabieram za szykowanie śniadanka i jedzonka do pracy. Monika też dzisiaj ma problemy ze wstawaniem, korzysta więc z kolejnych drzemek :) Przy kolejnej próbie pobudki decydujemy, że pojadę jednak solo bo godzina zrobiła się naprawdę już późna. Żegnam się, ubieram, smaruję łańcuch i ruszam. Na dworze -1C, asfalty suche i przyczepność dobra. Trasa standardowa, bez niespodzianek ze strony kierowców. Miejscami solidne mgły powodujące, że widoczność spada do 40m. Na Tworzniu jestem o 6:04, Murckowska 7:01. Następnie przez D3S, Ochojec na Piotrowice do pracy.
Po pracy ruszam po Monikę i już razem wspólnie wracamy do domku. Jedziemy standardową najkrótsza trasą, po drodze zakupy w Lidlu. Wreszcie rozpoczął się weekend i można się wyspać :)