Do pracy: DST: 41.7km TIME: 1:44:50 Pobudka 4:30. Wczoraj udało się jakimś cudem wykręcić objechany support z ramy, serwis ostrego przebiegł sprawnie więc dzisiaj jazda na nim :)Zakładam co prawda stary wkład o dł. osi 110, więc linia łańcucha jest trochę nie taka jak powinna powodując jego spadanie. Trzeba będzie uważać i jechać OSTROżnie. Szykuję śniadanko i pakuję plecak do pracy. Spojrzenie na termometr i szok. Na dworze tylko 10C, przepraszam się z i ubieram rękawki oraz bluzę. Cóż małymi krokami nadchodzi jesień, a chłodne poranki to jeden z jej znaków. Monika jeszcze korzysta z drzemki. Żegnam się i wychodzę. Ruszam standardową trasą w programie której znalazły się roboty drogowe w Szopienicach i zamknięta D3s z racji jakiegoś koncertu. Na Murckowskiej daje znać, że wszystko OK i bez ekscesów docieram do pracy. A po pracy ruszamy na rowerach w kierunku Żar :) Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Do pracy: DST: 42.21km TIME: 1:29:28 MAX: 49.3km Późna pobudka o 5:10. Wczoraj grzebie w ostrzaku przy wymianie supportu. Wkręcam Kinexa z ALU miskami. Niestety z uwagi na kijowy klucz, bez możliwości jego zamocowania, obrabia mi się miska, a później kolejne próby wykręcenia kończą się zupełną katastrofą :( Rama zostaje z nie do końca wkręconym wkładem i urwaną miską :( Jadę więc dzisiaj na fullu. Monika jeszcze przedłuża sen, żegnam się więc i ruszam. Dziwnie się jeździ, ostre wyrobiło nawyk ciągłego kręcenia, a zatrzymanie korb podczas jazdy roweru wydaje mi się wręcz czymś niepokojącym :) Trasa standardowa, bez ekscesów. Przejeżdżam przez środek robót drogowych w Szopienicach, mogę sobie na to pozwolić z pełną amortyzacją. Na Murckowskiej daje znać, że wszystko ok i ruszam przez D3S (tu niespodzianka, jest jakiś koncert i zamknięte, muszę objechać terenem bokami przy ogrodzeniu), Brynów na Piotrowice. Powrót przez Giszowiec, Niwkę, Dańdówkę, Zagórze. Dalej już standardowo na Expo, Real, Tworzeń do domku. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Pobudka 4:40. Monika postanawia jeszcze trochę pospać. Zbieram się i pakuję do pracy. Na dworze +14C i pada od rana, więc zakładam wiatrówkę i nogawki. Żegnam się i wychodzę. Okazuje się, że przestaje padać. Po drodze podrzucam aparat do Taty Moniki, gdyż z Henią wybierają się na wycieczkę. Jadę standardową trasą i w zasadzie bez ekscesów dojeżdżam na Murckowską (oprócz kilku gazeciarzy). W Katowicach nawet ulice są suche. Daję znać, że wszystko ok i ruszam dalej przez d3s, Brynów, Ochojec do pracy na Piotrowice. Powrót standardową trasą bez ekscesów :) Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Do pracy: DST: 41.73km TIME: 1:42:59 Standardowo 4:30, szykowanie się i zbieranie. Żegnam się z Moniką i rusza do pracy. Na horyzoncie czarne chmury, aczkolwiek nie pada i jest równie ciepło co wczoraj. Trasa standardowa bez ekscesów sprawnie dojeżdżam na Murckowską i daje znać, że wszystko ok. Dalej przez D3S, Brynów, Ochojec na Piotrowice... Powrót standardową trasą. Zaczyna padać i pada do końca jazdy. Po drodze robię objazd okolicznych sklepów rowerowych w poszukiwaniu krótszego supportu by wyprostować linię łańcucha. Najpierw do Gianta na Ochojcu, później Merida w Sosnowcu i Magnes. W końcu dostaje 107 Kinexa z alu miskami w dobrej cenie w Dąbrowie u Leśnego. Następnie standardowo do domku. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Do pracy: 42.26km TIME: 1:41:47 Pobudka, wstajemy razem o 4:30. Pakuję ciuchy i jedzonko. Szybka kawa i żegnam się z Moniką, która zostaje w domku, gdyż od sierpnia pracuje dla siebie. Dzisiaj pierwszy dojazd do pracy po urlopie i na Ostrym więc wychodzę nieco wcześniej, co by mieć zapas czasu. Trasa standardowa. Jedzie się przyjemnie, przełożenie jest dobrane w sam raz na okoliczne górki co by się mocno nie spinać. Z górek trzeba limitować kadencję używając mięśni nóg, i cały czas korby są w ruchu. Muszę przyznąć, zę spodobała mi się taka jazda. Co mnie uderzyło to płynność, i łatwość utrzymania prędkości na prostych. Na podjazdach też "sprzęgnięcie na sztywno" z kołem pomaga. W Szopienicach zamknęli część ul. Obrońców Westerplatte. Ewakuuję się na chodnik. Następnie już standardowo. Na Murckowskiej daje znać, że wszystko ok i ruszam dalej przez D3S, Brynów, Ochojec do pracy na Piotrowice. Po pracy jadę odebrać zamówienie dla Rowerowej Norki i postawiam wrócić przez Giszowiec i Mysłowice. Z nowości na trasie to za Janiną wybudowali zjazd w przejście podziemne pod drogą na Tychy. Na Niwce zaglądam do sklepu rowerowego, gdzie spotykam Lucka i Krzyśka. Dłuższa chwila pogaduch i wracam dalej przez Zagórze,Expo, Lidl (wstępuje na szybkie zakupy) do domku, gdzie Monika przygotowała coś dobrego... Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Dzisiaj po punkty z drugiej mapki rajdowej. Monika zostaje w domku by zająć się Rowerową Norką. Ruszam przez Tucznawę, Chruszczobród i Wysoką na Łazy. Dalej starą drogą na Zawiercie, gdzie po drodze dostaje się po pierwszy punkt. W Zawierciu focę trochę "garażowego" street art-u. Bardzo fajne grafitti z Batman-em :) Monika po 15:00 wyrusza samochodem i zbiera punkty od drugiej strony. Spotykamy się w Pilicy pod krzyżem lotników i już wspólnie śmigamy po 2 ostatnie punkty na Podzamczu i w Prochowni, tak by zdążyć przed wieczorkiem i wizytą gości...
Na ostrym po punkty. Udaje się podjechać i zjechać z Czubatki, choć już trzeba było stanąć na podjeździe. Skałka w Niegowonicach za to zrobiona w siodle. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Rano biorę się za składanie Ostrzaka, z małymi oporami udaje się wkręcić support, później korby, blaty itd.. Czas na testy, jest okazja bo Monika wysyła mnie na pocztę by puścić przesyłki do klientów Rowerowej Norki. Mam jechać OSTROżnie, więc jadę na Ostrym :) Jeszcze kilka testów, podjazd pod największą górkę w okolicy. Ratio mi odpowiada, dla 48T/18T jest to coś koło 2.67 i 3 skid patche (trochę mało ale lepsze to niż 1). Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Rower towarzyszy mi od dzieciństwa, gdzie wolny czas spędzało się śmigając po osiedlowych chodnikach i tam też zdobywało umiejętność jazdy. Pelikan, Wigry3, pokomunijny BMX później pierwszy poważniejszy góral Merida Kalahari i pierwsze dalsze wakacyjne wycieczki. Później jakoś tak się potoczyło, że za wiele nie jeździłem.
W 2011r. postanowiłem zakupić nowy rower Krossa LEVEL A6 z myślą by dojeżdżać regularnie do pracy i od tego czasu się zaczęła rozwijać rowerowa pasja. Dzięki niej poznałem wielu ciekawych znajomych zarażonych cyklozą i spotkałem moją drugą połowę, towarzyszkę życia, która toleruje mnie takim jakim jestem :)
Nie gonię za nowinkami technicznymi i lżejszymi wagowo komponentami itd. Najwięcej radości czerpie z minimalizmu i jazdy na najprostszych w konstrukcji rowerach. Od złożenia pierwszego ostrego koła zakochany w takich rozwiązaniach. Buduję rowery od podstaw i sam je serwisuje. Od jakiegoś czasu składam również koła czyli ostatni element jaki zostawiałem w rękach serwisów zewnętrznych. Jak coś nie wyjdzie mogę być tylko zły na siebie, że coś spartoliłem :)
Rowerem poruszam się wszędzie, gdzie tylko się da i bez względu na warunki pogodowe.
Do zobaczenia na trasie!