Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Czwartek, 6 października 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.64km , TIME: 1:00:20, AVG: 23.51km/h MAX: 50.09km/h. Z kolanem idzie chyba ku dobremu bo już mniej dokuczało dzisiaj ale dalej je oszczędzam i jeżdżę na miękkich przełożeniach.

Powrót dla odmiany szybszym tempem. Jutro jazda komunikacją miejską ze względu na imprezę po robocie :)

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Środa, 5 października 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.61km , TIME: 1:00:34 AVG: 23.39km/h MAX: 51.60km/h. Ze względu na lekki ból prawego kolana dzisiaj wyjątkowo wolny przejazd żeby go nie forsować.
Powrót z pracy jeszcze wolniejszy. Męczy mnie taka powolna jazda - mam nadzieje ze kontuzja szybko minie i będę mógł kręcić młynka :)

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Wtorek, 4 października 2011 · Komentarze(7)
Kategoria Praca
Dzisiaj wyjazd z mocną obsuwą czasową. Ale nadgoniłem na trasie i byłem na styk (pomogło mi w tym korzystne ułożenie świateł i otwarte przejazdy PKP :) )
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.61km TIME: 0:53:26 AVG: 26.52km/h MAX:58.54km/h

Spokojny powrót bo coś prawe kolano niedomaga (pierwszy raz mi się zdarzyła taka kontuzja)

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec) + małe co nieco :)

Poniedziałek, 3 października 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Dzisiaj z rańca zimno, słupek na termometrze wskazał jakieś 5 stopni powyżej zera. Wyjechałem wcześniej i nie śpieszyłem się specjalnie. Do pracy przywiozłem sobotnie błotko zebrane ze szlaku - strasznego lenia dostałem w niedzielę i rower jak pozostał w garażu tak stał do dziś rana. Pod Janiną zeskrobałem błotko ze sztycy i widełek.
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.64 TIME: 0:57:23 AVG:24.72km/h MAX:52.20km/h

Po pracy z Niwki ruszyłem na bazę nurków. Taki był zamiar, ale wyszło jak wyszło. Po przejechaniu lokomotywowni wjechałem w teren i trochę pobłądziłem, było sporo piachu, później przejechałem jakimś tunelem i dostałem się do lepszej drogi (bardziej utwardzonej) wzdłuż słupów wysokiego napięcia - niedługo później okazało się, że to jaworznicki czarny szlak rowerowy. Dostałem się nim pod znane rozgałęzienie zielony na Długoszyn, a w drugą stronę czarny na drogę do Maczek z charakterystyczną rurą :) Potem wzdłuż Białej Przemszy wyjechałem na drogę i udałem się w kierunku Jaworzna. Odbiłem na kolejną lokomotywownie i pocisnąłem na Sosinkę. Stamtąd oglądając zachód słońca wróciłem przez betony do domu.





Wypad w Beskidy - Węgierska Górka - Hala Rysianka - Pilsko - Żywiec

Sobota, 1 października 2011 · Komentarze(4)
Kategoria 101-200km
Na wypad o mało bym się nie spóźnił. Nastawiłem budzik w komórce ale nie przestawiłem godziny, po tym jak wcześniej mi padła bateria :) Na szczęście Adam zadzwonił 15 min przed czasem spotkania na Zagórzu. Zebrałem się w tempie ekspresowym i wyruszyłem 5:50 spod domu myśląc już tylko o dojechaniu na czas na pociąg w Piotrowicach i żyłując średnią na tym odcinku do 34km/h. Po drodze na Niwce spotkałem Krzyśka, Adama i Jacka, niedługo później dołączył Krzychu w Mysłowicach i razem ruszyliśmy na spotkanie reszty ekipy. Pod drewutnią czekał Wojtek i Filip (znany również jako Biker90). Już całkiem niezłym stadkiem ruszyliśmy na pociąg na stację do Piotrowic. Jak zwykle pociąg się nieco spóźnił. Wewnątrz pociągu spotkaliśmy Grzegorza - więc w sumie na wyprawę miało ruszyć 8 osób. Długość zakupionego biletu była imponująca :) Z Węgierskiej ruszyliśmy szlakiem w kierunku Hali Rysianki. Po drodze mijając kilka mniejszych pagórków (Grapa) na które miejscami trzeba było robić wypych. W pewnym miejscu zebrała się niezła ilość błotka w którą zakopałem się tylnym kołem. Na niskim przełożeniu zacząłem mielić w miejscu i koło zakopało się po tarcze :). Chłopaki mieli niezły ubaw bo pierwszą kąpiel i upapranie roweru zaliczyłem dość szybko. Starym sposobem wypłukałem błoto przednim błotnikiem. Później trasa zrobiła się bardziej przyjemna. Fajne podjazdy po w miarę równym terenie. Po zjeździe i zmianie szlaku zaczął się wypych, ale tam gdzie dawało radę (Ralph nie ślizgał się i kamienie nie zatrzymywały) kulałem się za Krzychem. Po drodze trafiliśmy na skałkę z łańcuchami - tam metodą łańcuszka podawaliśmy sobie rowery aby wnieść je na górę. Wtedy to okazało się, że rower Adama waży chyba z 50 kg - podziwiam, że dał radę z nami tyle objechać. Później trochę singielków, trochę pchania (ale to bardzo mało) i byliśmy na w/w hali. Widoczki naprawdę super, sesja zdjęciowa ruszyła. Następnie wjazd pod schronisko i grubszy posiłek oraz uzupełnienie zapasów wody w bukłaku. W tym miejscu odłączył od nas Adam i Jacek - postanowili dostać się jak najszybciej czarnym szlakiem do asfaltów (nie dziwię się zresztą im bo trochę przesadzili z tymi sakwami jadąc na takie szlaki górskie). My ruszyliśmy dalej w kierunku Pilska. Nie było tak źle, szlak kamienisty ale boczkiem dało radę spore odcinki podjechać. Po drodze cała wycieczka mówiła nam dzień dobry i życzyła powodzenia z dotarciem na Pilsko :). Było kilka bajecznych równych i łatwych zjazdów, trochę błotka w okolicy schroniska na Pilsku. Pod schroniskiem okazało się, że Grzegorzowi prawa klamka się roznitowała. Potrzeba matką wynalazków: szybki serwis imbus i trytytka (skrywana przez Bikera) i funkcja hamulca została przywrócona. Tutaj też nastąpił rozłam na grupę wjeżdżającą na szczyt Pilska i czekającą pod schroniskiem. Ja dołączyłem do grupy chcącej zekplorować szczyt wraz z Krzyśkami. Dało się wyjechać może z 25% trasy. Reszta to stromy wypych po trawiastym zboczu. Na szczycie sporo kosodrzewiny i kamienisty singielek. Temperatura odczuwalna na otwartym łysym fragmencie spadła chyba do 10 stopni. Trzeba było się ubrać w coś cieplejszego. widoki miodzio, reszta ekipy niech żałuje teraz. Zjazd ze szczytu z prowadzeniem kilku fragmentów i licznymi atakami kosodrzewiny w którą plątały się rogi kiery. Krzychu nawet zaliczył szlifa. Twarde te krzaki :) Cała impreza z podchodami na szczyt Pilska zajęła może niecałą godzinkę. Już z resztą ekipy ruszyliśmy zielonym w celu zjazdu do asfaltów. Po drodze Wojtek zaliczył snake bite-a i pokiereszował wózek przerzutki na jakimiś kamulcu. Zjazd całkiem fajny dla rowerów HT, dużo kamieni i szło podszlifować technikę. Asfalty do Żywca pokonane ekspresem. Na stacji połączyliśmy się z Jackiem i Adamem. Powrót cała ekipą do Katowic. W pociągu spotkaliśmy tych samych bikerów co w drodze do Węgierskiej. Jak się okazało to ekipa enduraków z wątku Katowickiego z forumrowerowe.org. Powrót z Katowic przez Szopki, Dańdówkę, Klimontów - tam się pożegnałem kolejno z Jackiem i Krzychem. Adama podprowadziłem pod BP na Zagórzu. Jeszcze dłuższa chwila rozmowy, pożegnanie i byłem w domu koło 23:00. Do następnego wypadu, przyszły weekend niestety baluje bo Naczelnik robi imprezę z racji mianowania. W niedzielę prawdopodobnie ruszę z Andrzejem jak będzie się gdzieś wybierał na jurę.











Wszystkie fotki z wypadu dostępne w galerii na moim profilu na forumrowerowe.org

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec) + katowicka masa krytyczna

Piątek, 30 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.66km TIME: 0:56:11 AVG: 25.26km/h MAX: 56.42 km/h
Wczoraj zalałem ponownie przód. Hamulce się docierają bo szlifie klocków i myciu tarczy (jest znaczna poprawa).
Sumaryczny przejazd do/z pracy: DST: 48.81km/h TIME:1:57:48 AVG: 24.86km/h MAX: 60.11km/h

Zaskoczyła mnie sprawność poczty, wczoraj zapłacona aukcja - dzisiaj są już łożyska 6805-2rs do supportów (komplet dla Andrzeja też jest zabezpieczony). W sumie kosztowało to taniej niż w stacjonarnym sklepie z łożyskami (tam chcieli 9zł za łożysko, tutaj dostałem za 4zł sztukę). Zobaczę ile da rady wykręcić na tych łożyskach - poprzednie oryginalne z supportu Accenta zrobiło może ze 3 tysiące. I tak się opłaci wymieniać bo nowy support kosztuje 10x tyle co komplet łożysk.

Po przyjeździe do domu zjadłem szybki posiłek i wyruszyłem na katowicką masę krytyczną przez Szopki. Na miejsce dojechałem w sam raz (5 min przed startem masy). Spotkałem pod teatrem Jacka (Accjacek) , Adama (Limit) i Marcina (Gozdi). Powrót wzdłuż DK86 i nieznanym mi wcześniej skrótem Gozdiego przez Milowice. Skrót był bardzo ciekawy bo byliśmy prawie pod Czeladzią ale fajnie się śmigało po nieoświetlonych i dziurawych drogach. Z Centrum Sosnowca Jacek wydłużył powrót bo przejechaliśmy przez Dańdówkę. Pod E-leclerkiem zrobiłem zakupy na jutro (woda mineralna) i 2 czekolady dla Jacka ( zanotowałem :D ).

Trochę fotek, które ukradłem Adamowi:

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Środa, 28 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę pracy: DST: 23.63 km TIME: 0:55:44, AVG: 25.43km/h MAX: 56.22 km/h

Powrót z pracy późnym wieczorem po zmroku. Szkoda, że nie miałem dobrego aparatu bo staw Janina nocą wygląda bardzo urokliwie.

Giszowiec - staw Janina nocą © t0mas82

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Wtorek, 27 września 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Praca
Przejazd w stronę pracy DST: 23.66km , TIME: 0:59:50, AVG: 23.77km/h MAX: 46.51km/h.
Dzisiaj wyjątkowo się nie śpieszyłem, po drodze test tylnego hebla (będę musiał go jeszcze raz zalać bo klamka ma trochę luzu zanim chwyta) i może od razu zrobię przód do kompletu. Klameczki bardzo kulturalnie pracują.

W drodze powrotnej zahaczyłem o sklep na Mikołowskiej, głównie żeby dokupić klocki do Tectro, sprawdzić czy może ktoś się pozbył Nobby Nic-a z Cube-a i zapytać o zestaw jesienny i Alberta 2.25 dla Krzycha. Niestety sezon się kończy, z półek towar znika, a nowego nie widać :) Na miejscu jako rekompensatę pooglądałem pięknego fulla Cube z ciekawym osprzętem. Wyszedłem z nadzieją, że jakiś towar w tym sezonie się może pojawi za 1,5 tygodnia.

Dom-praca-dom (Sosnowiec - Katowice Piotrowice-Sosnowiec)

Poniedziałek, 26 września 2011 · Komentarze(8)
Kategoria Praca
Dzisiaj jazda bez tylnego hamulca na starym zgrzytającym supporcie (nie było tak źle ale nie szarżowałem bo samym przodem się dziwnie hamuje). Po robocie odbieram zakupione klamki od hydraulika Deore w okazyjnej cenie. Ciekawe jak zmieni się praca hamulca (mam nadzieję, że na plus). Później wycieczka po łożyska do supportu.
Klamki do hydraulika Shimano BR-M595 © t0mas82

Przejazd w stronę pracy: DST: 26.61km, TIME: 0:54:57, AVG:25.79km/h, MAX: 50.84km/h