Dom-praca-dom

Środa, 12 lutego 2014 · Komentarze(0)
Do pracy: 42.15 1:49:04 
Do pracy zdążyłem przed opadami deszczu ze śniegiem, powrót w ciapie pośniegowej. 
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-dom

Wtorek, 11 lutego 2014 · Komentarze(0)
Do pracy: 45.06km 1:51:48
Wczoraj majstruję przy nowym kole i składam nowy napęd. Nie obyło się bez niespodzianek, za krótki support i nowa korba nie podchodzi, więc podwójna robota bo trzeba było założyć starą :( Kończę chwilę przed 0:00. Rano pobudka 4:10, pakowanie i szykowanie do wyjazdu. Żegnam się z Moniką i ruszam o 5:25. Na Ząbkowickiej orientuje się, że zostawiłem telefon na dachu Cytryny, wiec nawrotka. Włączam rejestrację i w drogę. N starcie  mżawka, która szybko zamienia się w deszczyk. Temp +3C, raczej bezwietrznie.  Na plus z wczorajszego serwisu jest to, że mam twardsze mniej chomikowate przełożenie 36/15 i jazda przy dużych prędkościach na prostej obręczy nie powoduje efektu symulacji konia :) Wizualnie koło też się fajnie prezentuje.  
Powrót standardową trasą, warunki o niebo lepsze niż rano. Przestało padać i co nieco przeschło. W Lidlu zakupy i prosto do domku. 
Pozdrawiam  wszystkich przeglądających!

Dom-praca-dom

Piątek, 7 lutego 2014 · Komentarze(0)
Do pracy: 42.13km 2:00:44
Pobudka 4:10, standardowe czynności startowe przebiegają sprawnie. Żegnam się z Moniką i schodzę na dół. Sprzęt dzisiaj w pełnej gotowości i nie ma niespodzianek. Temperatura -3C. Wyruszam z obawami o przyczepność na trasie, gdyż wczoraj asfalty były mokre już o 5:10. Wieje wiaterek, który  przechodzi w czasem w nieco bardziej porywisty. Drogi się szklą, ale nigdzie nie uświadczam poślizgu. Sprawnie pokonuje kolejne km trasy i dojeżdżam do pracy ze sporym okładem czasu.
Powrót standardową trasą, wiatr bardziej dokucza miejscami chce mnie zdmuchnąć. Pod Lidlem okazuje się, że zgubiłem zapięcie. Przypominam sobie wtedy, że na Brynowie jak przeskakiwałem krawężnik coś mnie pacnęło lekko w bok. Myślałem, że to nie zapięty pasek od plecaka. Nie kuszę losu i nie zostawiam raszpla, jadę więc do domku.
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!  

Dom-praca-dom

Czwartek, 6 lutego 2014 · Komentarze(4)
Do pracy: 42.09km 1:52:55 
Pobudka 4:10, szykuję jedzonko i standardowo ogarniam temat czynności przedstartowych. Żegnam się z Moniką i schodzę do garażu. Tam niespodzianka bo znów kapcioch z tyłu :) Decyduje się na wariant dopompuje i pomyślę co dalej w drodze. Ruszam o 5:20, dziś termometr wskazał +2C, asfalty mokre i wiaterek bardziej odczuwalny, również ten z kierunku wmordewind. Bez niespodzianek docieram do pracy sprawnie pokonując serię świateł gdyż trafiałem w dobrym timingu na nie. 
Po pracy łatam kapcia i udaję się na polowanie na Szwedzkiego, którego wyhaczyłem podczas jednego z powrotów z pracy bus-em. Szybko odnajduję właściwe miejsce i pstrykam fotki.
Szwedzki kaj się patrzysz? w zbliżeniu
Szwedzki kaj się patrzysz? w zbliżeniu © t0mas82
Szwedzki kaj się patrzysz?
Szwedzki kaj się patrzysz? © t0mas82

Powrót przez Park Kościuszki, Francuską na D3S dalej już standardowo do domku. 
Pozdrawiam wszystkich przeglądających! 

Dom-praca-dom

Środa, 5 lutego 2014 · Komentarze(0)
Do pracy: 41.63km 1:55:48
Pobudka 4:10, wyjazd 5:17.  Temp -2C. Drogi suche, wiaterek odczuwalny ale nie przeszkadza zbytnio. Bez niespodzianek i ekscesów ze strony kierowców. Powrót spokojny, ciepło. Trochę za grubo się naubierałem. Po drodze małe zakupy w Lidlu i do domku, gdzie Monika przyszykowała niespodziankę.
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-dom po przerwie...

Wtorek, 4 lutego 2014 · Komentarze(2)
Do pracy: 41.73km 2:00:45
W niedzielę wymieniam pogiętą zębatkę do mieszczucha  na nowiutkiego Novatec-a 16T.  Z racji tego, że 48x16 to ratio 3.0 kombinuje co tu założyć na przód. Mam tylko 36T ze starej korby trekkingowej co daje 2.25. Dociągam tak dobrany zestaw na seryjce podjazdów, kleję loctitem i wuala gotowe. Poniedziałek nieco asekurancko jadę busem bo padało i jest na minusie. Za dnia cieplutko i wiosennie, wszystko ładnie przeschło więc świta w głowie myśl by w kolejny dzień przejechać się rowerem do pracy.

Dzisiaj wstaję wcześniej o 4:10. Temperatura -5C. Szykuję się, pakuję jedzonko czyli standardowo jak zawsze. Wychodzę na dwór i sprawdzam stan nawierzchni choć nie jest to wyznacznikiem co może mnie spotkać na ponad 40km odcinku, zwłaszcza na tych mniej uczęszczanych drogach. Waham się ale w końcu głód jazdy zwycięża i decyduję się wyruszyć. Żegnam się z Moniką i wychodzę. Dzisiaj warunki spoko, w kilku miejscach coś się szkli ale szybka próba hamulca przekonuje mnie o tym, że to tylko psychika, bo przyczepność jest dobra. Brązowe gacie tym razem nie są potrzebne :) Przez to lekkie przełożenie, czuje się jak chomik przebierający nóżkami w kołowrotku. Nie da się rozwinąć jakiś oszałamiających prędkości bo jak tu się sprawnie zatrzymać mając taką kadencję. Praktykuję więc spokojną jazdę, która przebiega bez niespodzianek i jakiś ekscesów ze strony kierowców. Na D3S daję znać, że wszystko ok i ruszam dalej do pracy na Piotrowice. Nowe części zamówione więc mam nadzieję, że wysyłka będzie rychło. 
Po pracy standardowo. Zakupy pod Lidl i zaliczam kapciocha, którego kleję na miejscu. 
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Bieganie

Poniedziałek, 27 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Na koksownie i z powrotem czyli 10km nieco szybszym tempem. Pod górką na Łaskowej rozpoczynam sprint do domku, jakby była dłuższa to chyba by mi brakło oddechu. GPS trochę wariował :( 

Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Bieganie

Niedziela, 26 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Krótka przebieżka wieczorkiem, -11C ale zupełnie się tego nie odczuwa. Przy okazji test nowych butów i mały kroczek w stronę natural running :) 
Pozdrawiam wszystkich przeglądających! 

Bieganie

Sobota, 25 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Powrót do biegania. Dziś razem z Moniką do Taty i z powrotem. Temperatura -6C, bezwietrznie. Trochę za ciepło się ubrałem. 
Fajnie było wspólnie pobiegać.
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!

Dom-praca-Sosnowiec

Piątek, 24 stycznia 2014 · Komentarze(2)
Uczestnicy
Do pracy: 41.85 2:15:01
Drogi w Łośniu wyglądają całkiem nieźle więc postanawiam się wybrać rowerkiem. Wyjeżdżam ze sporym zapasem czasu. Temperatura -6C, ubieram podwójne rękawiczki. Zamieniam platformy ze strapami na SPD, to nie czas na naukę ewakuacji z nowego systemu. Jeszcze nie mam też takiej wprawy we wsuwaniu drugiej stopy do strapa. Główne drogi są ok, gorzej z tymi bocznymi. Koło PKZ szklanka więc z mega ostrożnością jadę do głównej. Podobnie na Mydlicach, tam został jedynie wąski pasek rozjeżdżonego błota pośniegowego. Na zwężeniu i ograniczeniu drogi krawężnikami jakiś idiota postanawia mnie wyprzedzić na gazetę, jakby nie mógł poczekać tych 5sec, aż zacznie się normalna droga z możliwością wjazdu na przeciwległy pas. Osiedlówka na Środuli też oblodzona, jakoś pomału się kulam.  Na D3S daję znąć, że wszystko ok i ruszam dalej do pracy. O dziwo D3S w super stanie, leży tylko śnieg. 
Po pracy w kierunku Fakopu. Na D3S zaliczam łatanie kapcia na mrozie, dojeżdżam na miejsce. Pod Fakopem pakuję rower do Cytryny i wspólnie z Moniką ruszamy do Będzina na spotkanie z Ghostami.
Snow bike
Snow bike © t0mas82
Pozdrawiam wszystkich przeglądających!