Do pracy: DST: 43.14km TIME: 1:34:42 Pobudka 4:30, Monika wstaje niewiele później choć nie musi z racji dojazdów samochodem. Szykuje jedzonko, pakowanie. Żegnam się i schodzę na dół. Tam szybkie smarowanie łańcucha i w drogę. Ruszam o 5:44. Warunki super, słonko z rana i wysokie temperatury wróciły. Jedzie się dobrze. W Szopienicach udaje mi się wstrzelić czasowo by wymienić pozdrowienia z Noibastą :) Na Murckowskiej dzwonię do Moniki, okazuje się, że widziała jak przejeżdżałem ścieżką tylko nie skojarzyła od razu, że to ja. Podwójnie ustrzelony jadę do pracy przez D3S, Brynów, Ochojec na Piotrowice. Po pracy ruszam do rodziców skrótem przez Kilińskiego (spodobało mi się). Po drodze zakup jakiegoś drobnego upominku z racji tego, że brat obchodzi dziś urodziny. Jadę do domu rodziców, w domu remont pokoju gościnnego trwa w najlepsze. Skłam życzenia solenizantowi, który jest też na miejscu. Zostaje dłuższą chwilę by posiedzieć i pogadać. Powrót z Zagórza wieczorkiem. W Łośniu o 19:30. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Do pracy: DST: 43.08km TIME: 1:33:05. Pobudka 4:30. Czynności poranne przebiegają sprawnie gdyż część jedzonka do pracy została przygotowana już wczoraj. Monika jeszcze śpi, po kilku próbach pobudki decyduje się na dojazd do pracy na późniejszą godzinę. Szykuję wszystko do wyjazdu, koty też dostają porcję jedzonka co by przestały miauczeć. Żegnam się i schodzę na dół. A na dole niespodzianka bo w tylnym kole jest pana. Przekładam dętki i przy okazji zakładam coś co ma jakiś bieżnik. Hutchinson Rock, którego miałem na tyle to praktycznie gładki slick na środku. Zabieram się za pompowanie i tu druga niespodzianka - przekładany do zmiany z Presty na Schredera dinks się wyrobił, tak, że pompka nie puszcza wentyla. Powrót na górę po inną pompkę, pompowanie i ze sporym opóźnieniem ruszam o 5:50. Pogoda doskonała do jazdy, jest zdecydowanie cieplej niż wczoraj. Jadę standardową trasą. W drodze na Murckowskiej telefon do Moniki aby zorientować się jak jej idzie wstawanie. Dalej przez D3S, Brynów, Ochojec na Piotrowice. Po pracy kilka spraw do załatwienia, najpierw po przenośny magazyn danych w postaci dysku USB do Proline, poźniej po Monikę na Murckowską. Wracamy wspólnie na Zagórze, gdzie Monika odbiera pożyczony od brata samochód. Po drodze spotykamy (chyba, że się omyliłem w rozpoznaniu) Damiana i wymieniamy pozdrowienia :). Monika wraca samochodem, ja jadę rowerem na zakupy w Lidlu i do dom. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Kółeczko przez Łękę. W nocy fajnie się biega, chłodno i na tyle późno, że komarzyce już nie tną :) Bardzo przyjemnie lecz krótko z racji późnej godziny. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
DST: 43.57km TIME: 2:00:13 Pobudka 4:20. Monika pakuje sakwy bo jedziemy dziś wystawić Rowerową Norkę na Katowickiej Giełdzie rowerowej. Ja zajmuje się przygotowaniem jedzonka do pracy. Ruszamy wspólnie o 5:25. Temperatura wyraźnie mniejsza niż wczoraj, ale słonko zaczyna przygrzewać promykami więc nie ma źle. Trasa standardowa, mijamy dziury na Morawie w Szopienicach równoległą ulicą. Na Murckowskiej o 6:55. Żegnam się i ruszam TIR-em do pracy. Po pracy ruszam odebrać zamówienie Rowerowej Norki i jadę na Katowicką Giełdę Rowerową, gdzie rozstawiona jest już Monika. Na miejscu spotykamy Olgę i innych znajomych. Rozglądam się za jakimś rowerem na dojazdy do pracy w budżetowej kwocie, nawet udaje się jakąś ramę dopasować. Może na następnej giełdzie skompletuje resztę. Powrót pociągiem do Ząbkowic i stamtąd na kołach do domku, gdzie jesteśmy ok 20:30. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Wieczorkiem krótkie kółeczko po terenie Łośnia. Słoneczko pomału zachodzi i wieje lekki wietrzyk. Fajnie się biegło choć pierwsze km zanim złapałem rytm były trochę oporne. GPS się urwał na końcu Koksowniczej więc znów niepełna rejestracja. Coś nie mam szczęścia :) Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Do pracy: DST: 43.73km TIME: 1:37:37 Pobudka 4:50. Poranne czynności przygotowawcze przebiegają sprawnie. Monika jedzie na późniejszą godzinę do pracy, więc żegnam się i ruszam solo. Na dworze warunki pogodowe dobre, +12C, słonko nieśmiało przebija się przez zasłonę chmur. Ruszam o 5:43. Trasa standardowa bez ekscesów na drodze. W Sosnowcu pod wiaduktem zamknięty jeden pas. Czuje, że po południu przy powrocie do domku będą tam korki :) W Szopienicach położyli kolejną warstwę asfaltu. Na Murckowskiej jestem o 6:55, dzwonię do Moniki by zorientować się jak jej idzie wstawanie. Dalej standardowo przez D3S, Brynów, Ochojec do pracy na Piotrowice. Po pracy ruszam na Murckowską. Z racji konieczności szybkiego dojazdu do domku Monika posiłkuje się kolejami. Jedziemy więc na dworzec na Zawodziu i tam się żegnamy. Ruszam dalej solo na Środulę, skrótem koło Humanitasa (trzeba tam jakiś przejazd przez tory usypać, co by nie trzeba było z roweru zsiadać). W Auchan zakupy, jakoś ostatnio przypadły mi tam do gustu wykonywanie sprawunków, bo całkiem sprawnie idzie obsługa przy takiej ilości kas i mają kilka produktów które warto kupić np. winka prosto z Portugalii ;) Po zakupach przez Mydlice, Centrum DG, Gołonóg na Tworzeń i stamtąd już do domku, gdzie czeka na mnie pyszny gulasz - dziękuje :* Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Rano do sklepu po zakupy do śniadanka, i jeszcze 2x w czasie dnia by dokupić to czego brakło. Po południu wybieramy się z Moniką na festyn z okazji Dni Osiedla Łosień. Organizujemy tam konkurencję rowerowy tor przeszkód dla dzieci. Przy okazji wystawiamy się z gadżetami rowerowymi Rowerowej Norki, które cieszą się sporym zainteresowaniem. Zwłaszcza modele rowerków.
Po wręczeniu medali i dyplomów szybciutko do domku, gdzie czeka już Ewcia. Wieczorek spędzamy na dworze przy grillu, a później na grze w "Pan tu nie stał" :) Fajnie było się spotkać. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Do pracy: DST: 43.84km TIME: 1:39:31 Pobudka 5:05. Monika przygotowała wczoraj jedzonko do pracy więc zbieranie się idzie sprawnie - dziękuje :*. Żegnam się i schodzę na dół. Smaruje napęd w Meridce, co by mój Skarbek nie jechał na świerszczu :) Z racji obowiązków norkowych Monika jedzie dziś na późniejszą godzinę. Ruszam więc solo o 5:35. Wreszcie przestało padać, słonko leniwie wstaje ale jest jeszcze chłodno, tak jak wczoraj 12C. Ruszam standardową trasą i bez ekscesów spokojnie docieram do pracy w Piotrowicach, będąc na miejscu sporo przed czasem. Serdecznie zapraszamy na Dębowy Orient Po pracy ruszam solo, gdyż Monika pracuje do 20:00. Ugaduje się z Marcinem na Morawie na wspólny powrót. Ciągniemy pod PTTK w Sosnowcu bo ma tam jeszcze pod drodze sprawę do załatwienia. Później Marcin prowadzi mnie osiedlowymi ścieżkami na Zagórze. Wstępuje do rodziców po kompa do formatu i reinstalacji. Jutro wolne więc będzie okazja się tym zająć na spokojnie. Ruszam od rodziców wieczorkiem, robię zakupy w Auchan i wracam przez Gołonóg. Na zakręcie na Ząbkowicką doganiam Monikę wracającą z pracy i już wspólnie pedalimy do domku. Pozdrawiam wszystkich przeglądających!
Do pracy: 42.93km TIME: 1:45:02 Pobudka 4:30, szykowanie jedzonka, pakowanie itp. czyli standard. Monika jedzie na późniejszą godzinę. Żegnam się i schodzę na dół. Tam jeszcze modyfikacja ASS Saver-a bo trochę niedopasowany do rozstawu prętów w siodle. Ruszam o 5:45. Na dworze niebo zachmurzone, leci delikatna mżawka. Temperatura niższa niż wczoraj bo tylko +12C, ale jadę na krótko bo wiem, że się zaraz rozgrzeje mocnym tempem z racji późnego wyjazdu. Trasa standardowa, bez ekscesów. W Szopienicach nie udaje mi się spotkać Noibasty. Dalej przez Zawodzie, Murckowską,D3S, Brynów na Piotrowice. Po pracy wracam solo, gdyż Monika pracuje do 20:00. Trasa taka jak wczoraj, spodobał mi się ten skrót z Kilińskiego pod ślimaka w Sosnowcu :) Podjeżdżam pod Auchan i wstępuje na większe zakupy. Z dodatkowym ładunkiem wracam do domku, tym razem nie jadąc przez Kasprzaka tylko przez centrum Dąbrowy. Znów jest okazja by przejechać się kontrapasem. W domku o 19:05. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w Dębowym Oriencie 03.08.2013r. Do 10 lipca niższe wpisowe.
Rower towarzyszy mi od dzieciństwa, gdzie wolny czas spędzało się śmigając po osiedlowych chodnikach i tam też zdobywało umiejętność jazdy. Pelikan, Wigry3, pokomunijny BMX później pierwszy poważniejszy góral Merida Kalahari i pierwsze dalsze wakacyjne wycieczki. Później jakoś tak się potoczyło, że za wiele nie jeździłem.
W 2011r. postanowiłem zakupić nowy rower Krossa LEVEL A6 z myślą by dojeżdżać regularnie do pracy i od tego czasu się zaczęła rozwijać rowerowa pasja. Dzięki niej poznałem wielu ciekawych znajomych zarażonych cyklozą i spotkałem moją drugą połowę, towarzyszkę życia, która toleruje mnie takim jakim jestem :)
Nie gonię za nowinkami technicznymi i lżejszymi wagowo komponentami itd. Najwięcej radości czerpie z minimalizmu i jazdy na najprostszych w konstrukcji rowerach. Od złożenia pierwszego ostrego koła zakochany w takich rozwiązaniach. Buduję rowery od podstaw i sam je serwisuje. Od jakiegoś czasu składam również koła czyli ostatni element jaki zostawiałem w rękach serwisów zewnętrznych. Jak coś nie wyjdzie mogę być tylko zły na siebie, że coś spartoliłem :)
Rowerem poruszam się wszędzie, gdzie tylko się da i bez względu na warunki pogodowe.
Do zobaczenia na trasie!