Integracyjnie do Tenczynka
Zasięgnąłem wczoraj języka w stałym wątku na BS dot. weekendowych wypraw czy ktoś się wybiera dziś na jakiego tripa. Usłyszałem tylko, że ma cały dzień lać i nikt nie zamierza się nigdzie ruszać. Jako,że niedziela to jedyny dzień długiego weekendu gdzie mogłem coś pokręcić nie mogłem siedzieć bezczynnie :) Zagadałem do Aniuty jak wygląda sprawa obiecanego integracyjnego wypadu z JMTB. Od nich też nikt nie jedzie. Padła propozycja wypadu do Krakowa - miejsce startu Sosina. Rano pogoda zapowiada się w miarę stabilnie (nie pada deszcz). Na miejsce spotkania docieram trochę spóźniony mimo niezłej średniej 29km/h bo zbyt późno odczytuję informację, że mam wyjechać wcześniej. Nie wiem za bardzo jakie tempo utrzymywać wiec wrzucam na początek rekreacyjne 22km/h przechodzące do 25 :) Jedziemy znaną mi z innych wypadów trasą.
Widoczek za Bukownem© t0mas82
Ania podziwia widok. W tle równiutki jak tafla lodu asfalcik na Czyżówkę.© t0mas82
Ania radzi sobie z nim bez problemu na 29'' potworze. Mój mały góral przy tym monstrum wygląda jak rowerek dla dziecka na komunię. Po drodze fotka krajobrazów w Bukownie. Pod Czyżówka robimy postój i wrzucam porcję paliwa (dzisiaj niestety zubożone bo nie mam wysokooktanowej czekolady).
Duże koło vs małe koło© t0mas82
Dalej zaczynają się podjazdy, pierwszy w Płokach,
Podjazd z Płoków w kierunku Lgoty© t0mas82
później Miękinia i sławny zjazd do Krzeszowic. Stamtąd odbijamy na Tenczynek. Mam okazję dosiąść monstrum, rama ciut na mnie za mała i kierownica mocno skrócona dają uzasadnione wrażenie nerwowości prowadzenia. Chwilę później powracam do mojego czoppera z szeroką kierą i czuję się bezpieczniej. W okolicach Rudna stajemy przy drodze aby chwilę dychnąć, jest tam nieznana ścieżka prowadząca w las. Zostaje namówiony do jej zeksplorowania.
Ja i w tle nieznana ścieżka którą mam zeksplorować :)© t0mas82
Jeszcze wspólna fotka z ręki© t0mas82
Kończy się pokaźnym pagórkiem na który mam się wdrapać. Widoczek stamtąd całkiem fajny na okolice.
Zamek Tenczyński© t0mas82
Parę fotek, chwilę rozmowy i demonstruje jak wykonać zjazd.
Tak to się robi na MTB-ku :)© t0mas82
Zajzd z pagórka cd© t0mas82
Czas na egzamin praktyczny.© t0mas82
Następnie zieloną R4 dojeżdżamy pod ruiny zamku. Nie chce mi się tam wdrapywać bo pewnie i tak jak zwykle są zamknięte. Spędzamy chwilę w budzie na dole robiąc kolejny popas i wyczerpując moje zapasy paliwa do 0 :)
Pancakesy domowe z dżemorem = dobre paliwo© t0mas82
Degustacja i ocena przez niezależnego eksperta© t0mas82
Do Krakowa nie ma szans dojechać, przede wszystkim nie te warunki pogodowe i czasowe (jest już prawie 15:00).
Spożywam posiłek i obmyślam plan powrotu© t0mas82
Powrót ma być inny więc po chwili namysłu jedziemy przez Puszczę Dulowską po drodze zahaczając studio Alwernia i charakterystyczne kopuły oraz budkę strażnika w kształcie kasku (tam mój aparat drenuje do końca akumulatorki). Dalszy powrót to asfalty. W Jaworznie chwila rozmowy, pożegnanie i ruszam DK79 w stronę Sosnowca swoim tempem.
Całkiem fajnie się jechało, pogoda dopisała z wyjątkiem temperatur. Przy mniejszych niż zwykle prędkościach wymarzłem nieziemsko. Rozgrzewałem się na podjazdach, które ze względu na przenikliwe zimno wolałem pokonywać ostrym tempem i oczekiwać na górze. Ania ma chyba jakąś inna tolerancję temperatur, krótkie rękawiczki i brak czapki wcale jej nie przeszkadzały :)
A jeszcze mi się na koniec przypomniało. W Lgocie miły epizod, najpierw ktoś nam życzy Wesołych Świąt i mówi że jesteśmy twardzielami. Potem spotykamy byłego komandosa również pozytywnie nastawionego do kolarzy, chyba w wyniku kumulacji % :)
Zostałem zdekonspirowany, podobno jestem zawodowcem i mam na imię Łukasz :) Ścigam się na szosie w TdP.